wtorek, 12 stycznia 2016

Wagabunda

        W kolejnej przerwie między częściami opowiadań wstawiam opis życia mojej ulubionej postaci, z tych, które stworzyłam :). Biorąc pod uwagę ilość sesji, które nią zagrałam to biografia jest niezwykle krótka ;D. Jeżeli lubicie krótkie opowiadania fantasy to może wam się spodobać :).

A, czytając to miejcie na względzie, że elfy są długowieczne :).



Wagabunda, klasyczna, niebieskooka elfka, urodziła się w lasach Nowego Świata. Rodzice nazwali ją tak, przeczuwając, że jej przyszłość zwiąże się z podróżowaniem. Wagabunda była dość specyficznym dzieckiem, nie czuła się dobrze w zbyt licznym gronie, czasami zabiegała wręcz o samotność, chowając się w głąb lasu. Tam spędzała dużo czasu ze zwierzętami, a te, przyzwyczajając się do niej, powoli traktowały ją jak swoją. Stąd wziął się w niej, maniakalny wręcz sprzeciw przeciwko stręczeniu, dręczeniu, znęcaniu się i zaniedbywaniu zwierząt (w przyszłości nawet wykaże się nierozsądnym zachowaniem w obronie pewnego bezbronnego stworzenia). Nie ma za to nic przeciwko polowaniu w celu spożycia, gdyż uważa, że na tym polega ,,krąg życia” (w końcu kiedyś to ona może być zjedzona).

Jej rodzice zmarli kiedy Wagabunda miała 16 lat, na wskutek tajemniczej choroby. Nie miała więcej bliskich w swojej wiosce, więc po okresie opłakiwania postanowiła wyruszyć w poszukiwaniu własnej drogi. Niestety nie urodziła się pod szczęśliwą gwiazdą. W latach wędrówki pałała się różnymi zawodami , doszło nawet do drobnych kradzieży, mimo że kłóciło się to z jej dobrym charakterem. Mieszkała w miejscach, których nikt nigdy nie nazwałby domem. Przez jej życie przewijało się niewiele stworzeń, z którymi mogłaby porozmawiać. Kiedy ukończyła 50 lat postanowiła zająć się czymś stałym. Los chciał, że na swej drodze spotkała rybaka, Ralfa, ratując mu życie, zabijając z ukrycia wilki, które go zaatakowały. Gdy przysiedli przy ognisku, jedząc wilcze mięso (nic nie może się zmarnować) Ralf opowiedział jej trochę o swoim życiu i zawodzie. Opowiadał, jak wypływa na wody w poszukiwaniu ryb, ,,za pracą”. W Wagabundzie odezwała się wtedy jej żyłka podróżnika. Chciała poznać bliżej miejsca, do których nie miała tak oczywistego dostępu. Natychmiast zapragnęła zostać rybakiem. Ralf wprowadził ją w zawód i w nowe życie. Stali się przyjaciółmi, Wagabunda w końcu poczuła, że znalazła swoje miejsce. Jedyne co jej się tam nie podobało, to sposób w jaki inni rybacy umijali sobie dzień. Mianowicie ciągłe picie. Postanowiła, że nigdy nie będzie tego robić, albowiem żadna używka nie może odpowiadać za jej dobry nastrój.
Powoli zanikała w niej chęć podróżowania, zastępowała ją wizja ustatkowania się i założenia rodziny. Mimo że nigdzie nie znalazła kandydata na męża i tak uważała, że udało jej się wspaniale ułożyć życie. Niestety wszystko ma swój koniec. Miała wtedy 80 lat. Przy kolejnej wyprawie nie wszystko poszło gładko. Jakaś tajemnicza mgła porwała ją i jej załogę. Wagabunda straciła przytomność i obudziła na nieznanym jej wtedy kontynencie. Sama, mając przy sobie tylko łuk. Zdruzgotana nie wiedziała co robić. Nagle cały jej poprzedni świat się zawalił. Pozbierała się i ruszyła przed siebie, mając nadzieję, że znajdzie miejsce, w którym uda jej się zacząć coś od nowa. Miała szczęście, kilka dni drogi później trafiła na niewielką wieś, zwaną Receną, położoną w Starym Świecie. Karczmarz wiejskiej gospody, słysząc jej smutną historię postanowił dać jej u siebie pracę. Zmywała naczynia, kelnerowała, czasami stała za ladą. Stanowiła także atrakcję, gdyż nieczęsto widywało się tam elfy. Była także niezwykle urodziwa. I to właśnie stanowiło kolejny kłopot. Karczmarz Linor nie mógł dłużej być obojętny na jej wdzięki i ze wszystkich sił starał się ją zdobyć. Nie umknęło to uwadze jego żony, niegodziwej Nory. Zatrudniła ona dwóch wieśniaków, którzy w zamian za sowitą zapłatę mieli ją zabić. Wagabunda miała jednak swoje lata i nie dała się zwykłym chłopom. Oni niestety ponieśli śmierć. Kierowana obawami o swoje życie i wyrzutami sumienia, nocą opuściła wieś wznawiając swoją podróż. Po jakimś czasie znów dopisało jej szczęście. Wyczerpana i głodna znalazła przedziwną chatkę na leśnej polanie. Niewiele myśląc zapukała do niej. Otworzył jej mężczyzna, będący elfem. Wagabunda nigdy nie widziała elfa w tym świecie, była więc niezwykle zaskoczona tym odkryciem. Elf pozwolił jej odpocząć w swoim domu. Zamieszkała z nim. Okazało się, że jest alchemikiem imieniem Laros. Po czasie zakochali się w sobie, jednak, jak to w klasycznej romantycznej historii bywa, żadne z nich tego sobie nie powie. Po kilku latach Laros, dostrzegłszy w niej potencjał, pozwolił Wagabundzie zostać jego uczniem. Nauczył jej podstaw alchemii, oraz posługiwania się różnymi narzędziami. Opowiedział jej także o Starym Świecie. Tu właśnie znowu pomyślała, by ruszyć w świat. Choć była to trudna decyzja, postanowiła opuścić Larosa. Ten pozwolił jej odejść, mówiąc jej jednocześnie, że zawsze może wrócić. Złożyła obietnicę, że kiedyś to zrobi.
Odkrywała Stary Świat, spędzając na tym kilka lat, mieszkając w różnych miejscach, poznając różnych ludzi. Trafiła do Gildii Zabójców, gdzie nauczyła się wielu ciekawych rzeczy. Wykonywała dla nich różne misje. Tak w końcu trafiła do Aldorfu, w wieku 118 lat. Tam poznała innych podróżników, którzy wprowadzili ją w świat prawdziwych przygód. Dzięki nim mogła rozwijać swoje zdolności alchemika. W pewnej, wyjątkowo niebezpiecznej przygodzie, popełniła jeden błąd. Pozwoliła by poniosła nią ciekawość i zerwała srebrny śpiewający kwiat. Zemdlała. Gdy się obudziła poczuła, że zmieniła się zupełnie. Poczuła, że wszystko co kiedyś uważała za słuszne zmieniło swoje priorytety. Już nie obchodziło jej życie innych ludzi, wiedziała, że stała się po prostu zła. Jej włosy stały się rude, a potem jak dostrzegła, oczy zielone. Pierwsze co przyszło jej do głowy, to jak na to zareaguje Laros. Minie trochę czasu zanim do niego wróci. Rozumiała także mowę zwierząt. Pobieżnie. W jednej z przygód, dzięki towarzyszowi zdobyła surykatkę, co przypomina jej trochę o starych czasach. Uzależniła się od akcji i przygód, teraz podróżuje w poszukiwaniu czegoś nowego.
          Wagabunda, korzystając z przeszłej przygody z Gildią i ze swojego złego charakteru postanowiła zostać zabójcą. Niech się strzegą wrogowie elfów!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz