wtorek, 5 stycznia 2016

Warhammer I Fantasy Roleplay

        W przerwach między jedną częścią opowiadania a drugą postanowiłam powstawiać tu elementy mojego RPG'owego życia, że tak to ujmę. Nie wiem czy ktokolwiek z Was słyszał o świecie i grze Warhammer, ale jeżeli tak to jest wielkim szczęściarzem, moim osobistym zdaniem :).

Trochę teorii:
       Warhammer Fantasy ( z ang. wojenny młot) to świat fantasy stworzony przez brytyjską firmę Games Workshop, bardzo przypominający Ziemię z późnego średniowiecza. 

        Polecam do poczytania o tym w Wikipedii, wrzucam nawet LINK, tam jest wszystko całkiem ładnie napisane :).

Resztę postu dedykowane moim graczom i towarzyszom w Warhammer'owej niedoli :).

        Moim tematem będzie Warhammer I Fantasy Roleplay, czyli gra tocząca się w tym świecie, ale nie komputerowa, tylko z bezpośrednim udziałem graczy. Coś w stylu spotkania znajomych przy kawie, chipsach, piwie (co kto woli) z jednym Mistrzem Gry, który opowiada nam fabułę, a my przechodzimy ją z kartami własnych postaci w łapach. Rasy, którymi możemy grać to elfy, krasnoludy, ludzie i halfingi, potocznie zwane niziołkami. Ja osobiście preferuję elfy, jak moi towarzysze zwą: Gejelfy... Aczkolwiek nikt by się tam nimi nie przejmował :). Jednak muszę przyznać, że w Warhammer I są one delikatnie przekokszone, ale w II zostaje to wyrównane. 
        Elfy w jedynce nie lubią się z krasnoludami, gdyż uważają ich za ordynarnych opijusów, nie lubią się z ludźmi, dla nich oni krótko żyją i niewiele mają sobą do pokazania, i nie jestem pewna czy wiedzą co to halfingi :). Żyją najczęściej w lasach, opiekując się roślinnością, lecz mimo to nie mogą zostać druidami [jak co niektórzy, co każą wycierać buty przed wejściem do lasu i rozrzucają pieniądze na prawo i lewo. Dosłownie rozrzucają]. Te istoty osiągają wzrost nawet do 190 cm, co w tamtych czasach jest niespotykane, zwłaszcza, że człowiek może mieć najwyżej 180 cm, a to i tak jest ewenement. No i ogólnie elfy to istoty magiczne, dzięki czemu lepiej sobie radzą z magią (mam towarzysza, który bardzo lubi palić wioski. I niestety, dobrze sobie z tym radzi...). Są także szybkie i zwinne, niektórzy powiedzieliby, że puszczalskie, ale to tylko i wyłącznie z winy mojej towarzyszki, która jest elfią nimfomanką i bardzo lubi 40 rozbójników.
        Krasnoludy uchodzą za opijusów, co z resztą nie jest takie dziwne, bo mają bardzo mocną głowę, przez co dużo piją. Znam takiego, który wyczuwa alkohol na kilometr... Lepiej przy nim go nie marnować... Jednak przede wszystkim są bardzo dobrymi wojownikami i tankami (przyjmują na siebie wiele ciosów zanim padną), mimo że nie mogą parać się magią to najinteligentniejsi z nich (nie przeginajmy z tą inteligencją) potrafią kuć runy, im lepsza umiejętność tym niebezpieczniejsza runa... Lepiej takich mieć po swojej stronie. Nie lubią elfów i halfingów (chyba).
        Ludzie to najbardziej neutralna rasa, przynajmniej jeśli chodzi o początkowe statystyki, ale także o stosunek do innych ras. Nie dyskryminują nikogo, przynajmniej nie od razu, może dlatego, że są najliczniejszą rasą i wszystko im jedno. Jeden z moich towarzyszy ma człowieka, który faktycznie ma wiele rzeczy w nosie i walczy dwoma mieczami. Na moje oko to wzoruje się na Kirito z SAO, bądź Erenie z Shingeki no Kyojin. Ale to niekoniecznie musi być prawda ;).
Potrafią także zabić kogokolwiek łyżką. Tak, zwykłą łyżką... A przynajmniej jeden ,,ratujący życie" medyk tak ma. Ostatnio się dowiedziałam, że może być to także łyżka pełna trucizny... Nad moją głową wiszą czarne chmury...
        Halfingi to takie małe człowieki, szybkie, zwinne, sprytne, niezłe z nich złodziejaszki i trochę chytre lisy. Nie mają specjalnej niechęci do nikogo, jednak przez ich złodziejski fach w ręku nie są darzone specjalnym zaufaniem. Większość z nich zna się na gotowaniu, o czym może zaświadczyć mój towarzysz, który przez całą kampanię zajmował się gotowaniem w karczmie. Są wygadane i pyskate, przez co często popadają w kłopoty, jak na przykład taki, który obraził pewną halabardę i skończył ze spaloną kuźnią. Tak, był w środku...

        Koniec postu bez specjalnej puenty, za to z ostrzeżeniem: pamiętajcie by nie atakować karczmarza, gdyż najczęściej ma dwururkę pod ladą, dwóch synów (na pewno silniejszych od ciebie) i żonę Helgę... Lepiej uważać...

A i podrzucam jeszcze jeden LINK do naszego forum :). Rzadko uczęszczany, ale już są tam ciekawe rzeczy ;).

6 komentarzy:

  1. U mojego mistrza okazuje się najczęściej ze karczmarz niby przypadkiem jest arcymagiem i fechmistrzem w jednym :D a jak ładnie poprosisz to i starożytne artefakty pod ladą znajdzie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego mój mistrz gry nie może być tak hojny :< . Chociaż z drugiej strony, gdyby magowie w mojej drużynie dostali jakiś starożytny artefakt... Nieee, niech już ma tą swoją żonę Helgę i silnych synów... ;D

      Usuń
  2. Grałem w WH krasnoludem . O ile mnie pamięć nie myli zabójca gigantów .Obecnie preferuje Neuroshime . Klimat postapo bardziej mi leży niż fantasy . :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małymi, malutkimi, malusieńkimi krokami próbowaliśmy się przymierzyć do Neuroshimy, ale póki co nikt jej nie ogarnął :D. Też lubię postapo, jednak fantasy to mój świat :).

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Chcieliśmy zacząć, ale nikt się póki co nie zgłosił do ogarniania tej gry :).

      Usuń