sobota, 16 stycznia 2016

,,Za nocą" Rozdział 2, cz.2

        Kolejna część rozdziału :). Jakby były jakieś uwagi to bardzo proszę pisać, bo tej części jestem wyjątkowo niepewna. Miało to wyglądać trochę inaczej, ale można powiedzieć, że do tego doprowadziła mnie muzyka :). Więc jakby co, nie jest to stuprocentowo moja wina :D.




            Klara przyszła do niej z samego rana, mijając się ze Stenem w drzwiach. Kiwnął jej głową w geście przywitania i poszedł nic nie mówiąc. Mesha była zaskoczona, że spędził u niej tyle czasu, jednak nie był to źle spędzony czas. Trochę porozmawiali, Mesha opowiedziała mu czego była świadkiem poprzedniej nocy, zdążyli się nawet pokłócić na temat muzyki, w momencie gdy Sten oświadczył, że ciężko metal do niej porównać. Resztę nocy spędzili na oglądaniu komedii.
            - O, Klara! - Zawołała Mesha, uśmiechając się do koleżanki. - Miło cię widzieć. Jak się trzymasz?
            - Nieźle. - zmrużyła oczy. - A to jest…? - wskazała w miejsce, gdzie jeszcze niedawno stał Sten.
            - To Sten. - Mesha spuściła wzrok. - Wiem co chcesz powiedzieć, ale nie mów tego. To kumpel ciotki, poprosiłam by przyszedł wieczorem.
            - Wieczorem? - Klara westchnęła - i został u ciebie do tej pory?
            - Przestań tak na mnie patrzeć - rzuciła zirytowana. - Nie będę ci się z niczego tłumaczyć. - westchnęła. - Mogę ci powiedzieć, że do niczego nie doszło.
            - No ja myślę, że do niczego nie doszło. - żachnęła się Klara. - Gdyby było inaczej byłabym pierwszą osobą, która by się o tym dowiedziała. - oparła rękę na ramieniu przyjaciółki. - Nie bądź zła, że tak zareagowałam. Wszystko dlatego, że się martwię.            - Tak wiem. - zamknęła drzwi za koleżanką. - Nie jestem zła. No ale nie przyszłaś tutaj po to by na mnie pokrzyczeć, co? - uśmiechnęła się, prowadząc Klarę do salonu. Usadziła ją na fotelu, nie chcąc wywalać z kanapy kotów, które królewsko się na niej rozciągnęły, w celu zapadnięcia w koci sen. Ruszyła do kuchni i napełniła kocią miskę, przypominając sobie, że nie jadły nic co najmniej od wczoraj. Nastawiła wodę na herbatę i chwilę później dołączyła do koleżanki z kubkami w ręku.
            Dopiero siadając obok przyjaciółki zauważyła, że ta nie odezwała się ani słowem, odkąd weszła do domu. Wcisnęła kubek w jej trzęsące się dłonie.
            - Co jest? Jesteś zdenerwowana. - stwierdziła przyglądając się uważniej koleżance. Dostrzegła worki pod jej zielonymi oczami, a nienaganny zwykle makijaż, bez którego Klara nie opuszczała nawet własnego pokoju, tym razem zrobiony był niedbale, jakby w pośpiechu.
            - Nie dziw mi się. - Klara nie odrywała wzroku od herbaty. - Ostatnie wydarzenia były dość... niecodzienne. - Po jej plecach przeszedł dreszcz. - Zastanawiam się ile brakowało byśmy były na miejscu tamtych mężczyzn.
            - Klara nie myśl o tym. Przecież odszedł, nie robiąc nam krzywdy. To oni byli jego celem, nie my.
            - Wiem - westchnęła. - Jednak ta myśl mnie prześladuje. Nie spałam. - spojrzała na Meshę. Ta dostrzegła w jej oczach początki obłędu, podobnego do tego, który widziała w oczach swojej siostry. - Nie mogłam zasnąć. On nas widział Mesha, widział nas... Co jeśli policja by go znalazła i dowiedziałby się, że to przez nas? Nie wyglądał na takiego, który łatwo dałby się złapać. On nas dopadnie, ja to czuję.
            - Klara, Klara, nie panikuj! - klęknęła przed nią, łapiąc ją za rękę. - Przecież pomógł Monic. Gdyby nie on pewnie do tej pory leżałaby nieprzytomna w szpitalu. Poza tym gdyby chciał załatwiłby nas na miejscu.
            - Pewnie masz rację. - jej spojrzenie złagodniało. Brak snu i tyle stresu musiał dać jej się we znaki. - Porozmawiamy o czymś... normalnym?            - Chętnie, o czym tylko chcesz.
            - Ten Sten... Znajomy Sereny.
            - Co z nim?
            - Ciacho - Uśmiechnęła się lekko i wymownie poruszyła brwiami.
            - Nie można zaprzeczyć – Mesha zaśmiała się, siadając na wolnym fotelu. - Ciotka umie sobie dobierać znajomych.
            - Czy on wie? No wiesz, o tym co się kedyś stało?
            - Skąd to pytanie?
            - Wiem, że nie jesteś skłonna do wyznań, jednak nocami różne rzeczy budzą się w człowieku. Ludzie robią się bardziej wylewni.
Mesha przytaknęła. - Tak wie, ale nie ode mnie. Ciotka raczyła go wszystkim poinformować.
  
            - Powiedziała mu?! - Klara podniosła się z fotela, ale zaraz usiadła. - O wszystkim?
            - Nie wiem ile wie, nie rozmawialiśmy o tym więcej.
            Klara wzdrygnęła się. - Pamiętam to jak dziś. Kiedy wpadłam do tego bunkra, a ty stałaś tam z wymierzoną w niego bronią. - podniosła głowę, a jej kąciki ust zadrgały. - Wyglądałaś jak współczesna Walkiria.            - Jak dobrze, że ty wtedy przyszłaś. - uniosła oczy ku górze, wspominając tamte wydarzenia. - Nie wiadomo co by się z nami stało gdyby nie ty.            - A tam, łatwo było was znaleźć, w końcu to tam się wszyscy widywaliśmy. Razem z nimi.
            - No tak, ale policja nie pomyślała, by sprawdzić ten trop. - potrząsnęła głową. - Nie ma co o tym myśleć, już dawno po wszystkim.
            -W takim razie wróćmy do poprzedniego tematu. Myślisz, że coś ich łączy?
            - Nie wiem, wydaje się dla niej za młody. Ale kto wie, dla ciotki to nawet lepiej jakby wyrwała takiego przystojniaka.- wyszczerzyła się. - Miałabym fajnego wujka.
            - To nie jest element na wujka. - Uśmiechnęła się.
            - Tu się mogę z tobą zgodzić. - wskazała na koleżankę. - Mogę was zeswatać, zanim ciotka doszczętnie zatopi w nim swoje pazury.
            - Nie mów tak źle o Serenie, jest bardzo miła. - rzuciła w koleżankę zgniecioną serwetką. - A za swatanie dziękuję, nie potrzebuję w tej kwestii pomocy.
            - To na pewno, właśnie dlatego jesteś sama. - droczyły się wzajemnie. Normalnie nie odwiedzały się w zbyt często z powodu zajęć w szkole letniej, które prowadziła Klara w ramach praktyk. Cieszyła się, że tym razem zdecydowała się ją odwiedzić.
            - Jak tam Angela i Monic? - zapytała Mesha, przypominając sobie, że nie odzywały się do niej od tamtej pory.
            - Znośnie. Obie wspomniały, ze zapisują się dzisiaj do psychologa.
            - Nie dziwię im się. Same mogłybyśmy się nad zastanowić.
            - Ja dziękuję. - Klara pokręciła głową. - Wolę przyjść do ciebie i trochę popanikować, to lepsze od jakiejkolwiek terapii.
            - Ten obłęd w oczach był niepokojący. - Mesha zakręciła wskazującymi palcami przy głowie. - Nie wiem czy mogę zadawać się z wariatami.
            - Odezwała się pierwsza normalna w mieście. - zmrużyła żartobliwie oczy, ciesząc się, że przyszła do Meshy. Gdyby tego nie zrobiła może faktycznie potrzebowałaby pomocy. - Zmieniając trochę temat to mam bardzo ważne, życiowe pytanie. - wyciągnęła nogę przed siebie - Co powiesz na temat moich nowych butów?
            - Chcesz mi powiedzieć, że nie zdjęłaś ich przed wejściem? - rzuciła w koleżankę papierowym pociskiem. - Już wiemy kto dzisiaj mi korytarz pozamiata.
            Klara została u Meshy cały dzień. Wychodząc obiecała, że wpadnie jutro, zaraz po pracy.

                                                                       ***

            Obudziła się na podłodze, zlana potem. Musiała spaść z łóżka.
            Nie pamiętała szczegółów swojego snu, jednak wciąż czuła przerażającą atmosferę, która mu towarzyszyła.
            Gdy tylko Klara wyszła, Mesha wykąpała się i położyła się do łóżka. Miała problemy z zaśnięciem. Przewracała się do północy, nie wiedząc dlaczego jest wciąż na jawie, przecież była tak zmęczona, że powinno jej wystarczyć przyłożenie głowy do poduszki. Teraz gdy się obudziła po tak trudnym zaśnięciu żałowała, że w ogóle udało jej się pospać. W pokoju wciąż panował mrok. Nie miała siły ani ochoty podnosić się z podłogi. Zwinęła się w kłębek koło łóżka i zaczęła cicho popłakiwać.

                                                                       ***

            Gdy na nią patrzył poczuł się dziwnie. Nie powinna płakać, odkąd ją obserwuje nigdy tak nie płakała. Nie mógł podejść i jej powiedzieć, że ma nie płakać. Powiedziano mu, że niedługo wszystko się zacznie, nie może teraz zmieniać swoich zachowań.
Wiedział, że nie chodzi tylko o to. Nie wiedział co robić, a coś musiał. Między innymi przez niego tu teraz płacze.
Wszedł cicho przez otwarte okno. Wiedział, że kiedyś tego pożałuje, ale nie było czasu na zastanowienie.

            Nie zdawała sobie sprawy z jego obecności. Przykucnął przy niej cicho, przyglądając jej się. Podniosła wzrok i zachłysnęła się ze strachu.
            - Przepraszam - powiedział. Wstał i wyszedł tą samą drogą. Widział jak chwilę później dziewczyna wychyla się, szukając go.

                                                                       ***

            To on, ten morderca. Już nie czuła strachu.
            Nie widziała jego twarzy, wiedziała jednak, że już gdzieś słyszała ten głos.

            Położyła się, czując niepokój, jednak sny miała już dużo spokojniejsze.
        

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz