wtorek, 9 lutego 2016

,,Za Nocą" Rozdział 5

Bez większych wstępów następny rozdział, muszę się w końcu spieszyć, opóźnienie mam :D.


            Obudziła się objęta ciężką męską ręką. Obróciła się powoli, by nie zbudzić właściciela i zobaczyła przed sobą śpiącego Michaela. Jęknęła cicho, przypominając sobie wydarzenia minionej nocy.
            Kocie oczy Michaela otworzyły się i spojrzały na nią lekko zaskoczone. Wypukłe ślady zniknęły z twarzy, a tęczówka nabrała niebieskiego koloru.Zwrócił spojrzenie na swoje ramie.
            - Przepraszam - bąknął, odsuwając się delikatnie.
            - Nic nie szkodzi. - Uśmiechnęła się. - Przynajmniej było ciepło.
            - To prawda. - Przytaknął. - Też nie narzekam.
            Poczuła na plecach wbijany łokieć.
            - Ech, a miałam taki piękny sen. - jęknęła Klara, wiercąc się.
            - Ja wręcz przeciwnie - odezwała się inna dziewczyna, przeciągając się zamaszyście, przez co uderzyła tą drugą boleśnie w noc. - Przepraszam Noemi! - krzyknęła przejęta, pomagając koleżance się podnieść.
            Krew delikatnie popłynęła, ale nie było po niej śladu, zniknęła jakby nic się nie stało.
            - Nie panikuj Lena, nic mi nie jest. - Uśmiechnęła się smutno. Była naprawdę ładna, z blond lokami i dużymi niebieskimi oczami wyglądała jak delikatniejsza i subtelniejsza wersja lalki Barbie.
            - Potrafisz się leczyć? - podekscytowana Klara doskoczyła do niej, zapominając na chwilę o ich położeniu.
            - Jak na razie tylko siebie. - wskazała palcem na drzwi. - Jednak oni twierdzą, że będę umieć znacznie więcej. Mam nadzieję, że dzięki temu szkoleniu będziemy potrafili się stąd wydostać i nawet jak coś nam zrobią będę umiała wam pomóc.
            - Widzę, że pozytywne myślenie cię nie opuszcza, jak zwykle. - mruknęła Lena, przecierając oczy. Była całkowitym przeciwieństwem blondyny; czarne włosy i oczy, oraz ciemna karnacja tworzyła spory kontrast między nimi. - Ja mogę pochwalić się dosyć rozciągliwym ciałem i szczerze nie wiem jak to mogłoby pomóc nam w ucieczce. Gdyby zamknęli nas za kratami i w pobliżu uwiesili klucze, wtedy mogłabym się przydać.
            - Fuj! Niestety mogę to sobie wyobrazić - Skrzywił się jeden z chłopców, z czarnymi, sięgającymi połowy pleców włosami, czarnymi oczami, za to niezwykle jasną cerą. - Nazywam się Rephaim. - zwrócił się w stronę Meshy i Michaela. - Wiem, że dość dziwne imię, ale moi rodzice mają fioła na punkcie różnych dziwactw.
            - Bardzo mi się podoba. - Mesha uśmiechnęła się do chłopaka. - Ja jestem Mesha.
 
            - Ja mam całkiem zwyczajne. Michael. Więc ci zazdroszczę. Lubię nietypowe imiona.
            - Jestem Kacper. - Uśmiechnął się rudzielec. Swoją urodą przełamywał wszystkie stereotypy o rudych mężczyznach. Oczy miał koloru włosów, przez co wyglądał dość niezwykle.
            - A z jakiego powodu wy tu jesteście? - zapytała chłopaków Klara, przyglądając się uważnie każdemu z nich.
            - Zauważyłem, że potrafię absorbować energię. - zaczął Rephaim, wzdrygając się lekko. - Właśnie przez to wszystkie kwiaty w moim domu zwiędły. Nie wiem jak mógłbym to wykorzystać, ale kiedyś się dowiem.
            - Trochę jak Szelma z X-mena - zauważyła Klara. - Umiesz nad tym zapanować?
            - Zazwyczaj tak. Chyba że się mocno zdenerwuję. - Uśmiechnął się ponuro.
            - Ciekawa umiejętność - zauważyła Noemi. - Rozumiemy, by cię nie wkurzać.
            - Ja panuję i nad ogniem. - pochwalił się Kacper, szczerząc zęby. Mesha pomyślała, że taki entuzjazm mógłby być niestosowny, zważając na miejsce, w jakim się znajdują, ale chyba wszystkim przydałaby się odrobina radości. – Potrafię też wytwarzać. Pozwólcie jednak, że nie zademonstruję, to dość małe pomieszczenie i za dużo włosów na jeden metr kwadratowy.
            - Fajna sprawa, nie potrzebujesz kominka ani piecyka w domu, jesteś samowystarczalny. - Klara szturchnęła Kacpra lekko w ramię. - Mam nadzieję, że nie postanowisz zabawiać się w nocy.
            - Spokojna twoja rozczochrana, mam sny o całkiem innej tematyce.
            - A jak jest z tobą Klara? - zagadnął Michael. - Siedzieliśmy razem, ale nigdy nic się nie pokazało.
            - Ja... - spojrzała z wahaniem na Meshę. - Chyba porównałabym to do manipulacji materią. Nie wiem jednak czy to dobre określenie, nie bardzo się na tym znam. Tuż przed porwaniem zamieniłam się w psa bawiąc się z moją młodszą siostrą. Na szczęście dużo młodszą, więc pewnie nic nie zapamięta.
            Mesha przyjrzała się przyjaciółce. Nie dziwiła się, że nic jej nie powiedziała, musiała naprawdę się wystraszyć gdy spotkało ją coś takiego.
            - A ty? - zapytał Rephaim Meshę, przyciągając na siebie jej uwagę. 
            - No... - zastanowiła się zmieszana, próbując sobie przypomnieć czy coś dziwnego się z nią działo. - Sama nie wiem. - Przełknęła ślinę. - Moje zdolności mogą być bardziej subtelne. Zdarzyło się czasami, że wyczuwałam nastroje i intencję innych. Myślałam, że to taka wzmożona kobieca intuicja. - uśmiechnęła się delikatnie. - Nie wychodziłam przez to ostatnio z domu, to wszystko mocno mi się narzucało.
            - Musi cię nieźle napieprzać głowa od tego wszystkiego. - Odezwała się Klara. - 
             - Czasami.
             Rozmowę przerwało im wtargnięcie blondyny do ,,sypialni".
            - Tu są wasze rzeczy - zaczęła, kiwając palcem na mężczyzn, którzy rzucili im torby pod łóżko. - Od razu was poinformuję; wasi rodzice sądzą, że zostaliście przyjęci do prestiżowego obozu naukowego, albo innego z waszej ulubionej dziedziny. -wzruszyła ramionami. - Tak czy inaczej są zadowoleni. Dobrze, że niektórych rodziców nie trzeba było o niczym informować. - spojrzała na Meshę z okrutnym uśmiechem, a ta zastanowiła się ile blondyna wie. - Za dwie godziny wasze pierwsze zajęcia, przygotujcie się.
            Po czym wyszli, zostawiając ich z tymi rzeczami. Mesha podeszła do torby podpisanej jej imieniem i wyciągnęła z niej kilka swoich ubrań, mp.3, kosmetyki, ulubioną bransoletkę i kilka książek. Wolała nie myśleć jak zdobyli te rzeczy i skąd o nich wiedzieli. Zostawiła wszystko w torbie.
            Łazienka znajdowała  się obok celi. Mimo takiej ilości dziewczyn, ze wszystkim się wyrobili. Już nie rozmawiali, czekali na przybycie znienawidzonej blondynki. Ze strachem myśleli o tym co miało ich niedługo spotkać. Ta pojawiła się o czasie i zaprowadziła ich do stołówki, gdzie zjedli szybkie śniadanie. Potem pojawili się inni, spotkani w tamtym pokoju. Nawet starzec, który zabrał ze sobą Rephaima. Klara poszła z umięśnionym, a jednak dziwnie delikatnym mężczyzną, Michaela zabrała Ta blondyna, Kacpra długowłosy blondyn z dwoma mieczami na plecach, Lenę kobieta z czerwonymi włosami, Noemi zabrał facet z bliznami i współczującym spojrzeniem, a jej kazano iść wraz z mężczyzną w masce. Tego się obawiała, nie biło od niego zupełnie niczym, więc nie wiedziała z czym ma do czynienia.
            Zabrał ją do sali, w której znajdowało się mnóstwo przedmiotów. Gestem kazał jej usiąść na jedynym stołku jaki tam był. Kucnął przed nią, wpatrując się czarnymi oczami, jedyną częścią twarzy, jakiej nie zasłonił.
            - Nazywam się Eseader. Jesteś pod moją opieką, ponieważ twoje zdolności są podobne do mojej. - powiedział po dłuższym milczeniu. - I jak pewnie wiesz, po twojej śmierci zasilą one mnie.
            Mówił to obojętnym tonem. Dla Meshy wydawało się, że skądś zna ten głos. Przełknęła ślinę i zapytała:
            - W jakim celu się tu znaleźliśmy?
            -Tutaj będziesz ćwiczyć. Pokażę ci jak masz rozwijać swoje umiejętności, by dojść do poziomu zbliżonego do mojego.
            Przed ćwiczeniami opowiedział jej o ich zdolności; że ma związek z ziemią i kontaktem z przyrodą, że rozwijanie jej na niczym się nie kończy, zupełnie jak rozwój natury. Dowiedziała się także o istnieniu takich stworzeń jak wilkołaki, czarownice, trolle, a nawet wampiry, oraz innych, o których myślała, że są tylko fikcją. Nie wszystkie są tak przedstawiane jak w książkach, jednak potwierdził, że kilku autorów musiało mieć z nimi do czynienia, gdyż bardzo trafnie ich opisali. Nie rzucają się w oczy, bo albo wydają się być zwykłymi ludźmi (nawet trolle, które wcale nie są takie brzydkie jak się o nich mówi) albo nie wychylają głowy poza swoje miejsca. Wszystkie te stworzenia mają swoje prawa i społeczność, najczęściej znajdujące się poza ludzkim wzrokiem.
            Ciężko jej było w to wszystko uwierzyć, lecz nie wątpiła w to aż tak bardzo.
            Powiedział jej czego może się z nim nauczyć i pokazał jak ma panować nad unoszonymi przedmiotami. Ćwiczyła na szklankach. Tak jak myślała nie miała do tego talentu, jednak kilka z nich poleciało w stronę jej ,,Mentora''. Mogła się usprawiedliwiać swoim małym doświadczeniem, ale miała przeczucie, że wiedział, że to nie przypadek.
            Zajęło im to kilka godzin. Dzisiaj ćwiczyła tylko to. Napomknął, że kiedyś nauczy ją czytać w myślach w jedyny możliwy sposób, czyli za zgodą i kontaktem cielesnym z wybranym osobnikiem. Nie pozwolił jej jednak spróbować zajrzeć w swoje myśli, przynajmniej na razie, jak stwierdził. Mimo to głowa i tak wystarczająco mocno ją bolała, ledwo mogła utrzymać otwarte oczy. Eseader odprowadził ją do drzwi celi. Przyłożył jej rękę do czoła i ból praktycznie natychmiast ustąpił.
            - Dzięki - mruknęła, chcąc schować się do celi, ale on ją powstrzymał.
            - Jutro nie będziesz miała zajęć. Spożytkuj mądrze ten czas. Zobaczymy się za dwa dni.
            I już go nie było.
            Zamknęła za sobą drzwi myśląc o minionym dniu. Przez chwilę zapomniała czym to się wszystko skończy i poczuła się jak w dość nietypowej szkole. Uważała, że miała dość cierpliwego nauczyciela, zastanawiała się jak to wygląda u innych.
            Jeszcze nikt nie wrócił. Siedziała sama na łóżku, czekając na nich, aż w końcu zasnęła.




Na dziś to tyle. Wydaje mi się, że trochę krótkie, ale to tak po edycji się ilość zmniejszyła :).
Dziś nie będzie nic osobistego, mam pusty umysł w tej kwestii ;).

6 komentarzy:

  1. Dopiero co znalazłam twojego bloga i mogę już stwierdzić, że to jeden z lepszych blogów jakie czytałam ;) Od dzisiaj zostaje twoją stałą czytelniczką, więc życzę tonę weny i sprawnego kompa. :D
    Pozdrawiam Erciak :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kurcze, ale fajnie :D. Aż sobie żółwika przybiłam :D
      Dzięki za wenę, zawsze się przyda:D. Sprawny komp też, zwłaszcza, że coś się w nim łamie... dosłownie:).

      Usuń
  2. Ah, przyznam, że wpadłam przypadkiem. Nadrobiłam zaległości i będę na bierząco! Fakt faktem post pojawił się niedawno, a ja już nie mogę doczekać się kolejnego rizdziału.
    Dużo weny, trzymaj się! ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo! :) To bardzo miłe ;).
      Rozdziały są mniej więcej co tydzień, mam nadzieję, że nie będziesz żałować, że czekałaś :).

      Usuń
  3. Witaj :)
    Zawitałaś u mnie, to i ja jestem.
    Cóż. Przyznam szczerze, że szata nie zachęciła mnie do dalszego poznawania bloga, ale... nie ocenia się książki po okładce, prawda?
    No i więc właśnie, dobrze, że trzymam się takiej zasady, bo spodobało mi się to co piszesz. Historia bardzo ciekawa, masz fajny styl pisania. Fantastyka, ale bardzo fajna i oryginalna :)
    Jestem ciekawa dlaszych przygód naszych bohaterów i życzę weny !

    www.nielegalna-pasja.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No gusta są różne, póki co zapoznaję się o tyle o ile mogę z tymi całymi szablonami :)
      Cieszę się, że spodobało ci się moje opowiadanie, aż się uśmiechnęłam :).
      Dzięki, wena póki co mnie nie opuszcza :).

      Usuń