sobota, 26 marca 2016

Świąteczne przygotowania... i?

,,Zostaw, to na święta!"

,,Posprzątajcie pokój."

,,Nie przeszkadzajcie w kuchni."

,,Proszę, zrób ciasto."

,,Proszę, posprzątaj górę."


        I ty to chyba tyle. A mama co? Mama wraca z pracy po 18, wyciąga mięso, doprawia, piecze, sprząta, gotuje...

        Chcesz pomóc... masz nie przeszkadzać. Mama nie chce, byś zaburzył/a jej tryb dnia, jej planowanie. Najlepsze co możesz zrobić to zniknąć z kuchni. I znikasz, nie chcesz przeszkadzać.

        Mama ma wolną sobotę. Wstaje o ok 7, związuje włosy w warkoczyk, ubiera fartuszek i... ?
Od samego rana w kuchni, z przerwą o 13:00. I będą dzisiaj goście. Fajnie, że goście, ale zastanawiasz się czy mama ma na to siłę.

sobota, 19 marca 2016

,,Za Nocą" Rozdział 8

W KOŃCU się udało, nowy rozdział jest!
Organizacyjnie to jak chcecie to po prawej stronie jest taki button Toplista, tam możecie głosować na mojego bloga ;).
Zastanawiam się nad zrobieniem jakiegoś konkursu, mam nawet zarys w głowie ;). Jak ktoś już robił takie rzeczy to może podzielić się doświadczeniem?
Długo czekaliście, więc proszę, nowy rozdział.



           Rozkazał straży, by zabrali rzeczy Meshy z celi i zanieśli do jej nowego pokoju. Sam jeszcze tam nie wrócił. Wyszedł na zewnątrz w poszukiwaniu spokoju, jednak znalezienie  miejsca bez ludzi okazało się niespodziewanie trudne. W końcu postanowił z tego zrezygnować i wrócił do środka.
           Nie umiał odpowiedzieć sobie na pytanie dlaczego ostatnie słowa starca tak bardzo na niego zadziałały.
           Kręcił się po korytarzach, aż w końcu uznał, że tylko jedna rzecz może pomóc mu to wszystko poukładać. Skierował się z powrotem do wyjścia.

piątek, 11 marca 2016

Trochę Pamiętnika

W czasie pisania tej notki siostra katuje mnie serialami typu ,,Trudne sprawy". To prawda, że zabijają kreatywność, bo przez nie uciekły mi wszystkie pomysły na posta... A trzeba w końcu coś napisać myślę, bo tak zalegać z terminami to też nie dobrze. Siedzi mi w głowie niedopełniony obowiązek. A więc coś niecoś ode mnie. To może nie być ciekawe, gdyż piszę co mi ,,ślina na język przyniesie".
Toster się niepokojąco dymi, rodzeństwo rozprawia nad moimi przyszłymi zarobkami za książkę i że podzielą się nimi 50/50 a ja wyląduję na bruku. Chcą także odebrać swoją ,,gażę" gdy mój luby wróci ze szkolenia i sprzedać mój samochód na złom, bo podobno do niczego innego się nie nadaje.
Mam nie jeść tostów, bo mi to negatywnie wpłynie na potencję...

(Brat z siostrą... Niewyraźnie, bo w genach mamy nie usiedzenie na dupie ;))

Właśnie się zorientowali, że zapisuję co mówią i postanowili milczeć. Ta jasne...
Brat stwierdził, że mam mózg orzeszka mniejszego niż jądro jego chłopaka... nie wiedziałam, że jest gejem, w końcu nie tak dawno chodził z taką jedną blondyna... panta rei i wszystko się zmienia.
Próbuje mi wmówić, że chodzi o mojego chłopaka. Nie chcę wiedzieć gdzie oglądał jego jaja...
Jest za rano by z nimi dłużej siedzieć... ale gdzie ja mam się podziać, zapytuję, gdy mieszkamy w jednym domu, a ja jestem zbyt leniwa, by iść na spacer. Poza tym to by było tylko złudzenie wolności.

(Siostra. Widać, że nie ma cycków :D)

Dostałam mukę. W ramię. Za  źle przybitego żółwika. A jestem zbyt leniwa by oddać. Chociaż brat stoi na wyciągnięcie ręki. Czuję się trochę tak jak śpiący kot dźgany palcem... Tyle, że nie chce mi się gryźć, więc tylko śpię. Rano tak jest zawsze, teraz przynajmniej nie muszę nigdzie wychodzić. Pozytyw studiowania pedagogiki specjalnej: wolne piątki. Na pewno jest więcej tych pozytywów, ale po przebudzeniu wolny piątek przesłania wszystko inne.

Wiem, bardzo krótka notka. Mogłabym wiele napisać o tym jak wróciłam do łóżka, naprawdę, ale to zbyt osobiste ;P.

Dobrego dnia;).

czwartek, 3 marca 2016

,,Za Nocą" Rozdział 7

Najpierw sprawy organizacyjne: - Mój blog walczy o blog miesiąca TUTAJ , jak chcecie możecie zagłosować, będzie mi miło. Z boku notki jest ankieta.
- Jeżeli chcecie być na bieżąco z wstawianymi notkami polecam polubienie na fb, rozdział normalnie pojawiał się co tydzień, ale teraz mogę trochę nawalać ;)


          Dobra, po małej zwłoce następny rozdział ;). W nagrodę za czekanie będzie dłuższy, ale
mam nadzieję, że nie mniej ciekawy ;).


           Nastał dzień kolejnej lekcji. Nie pozwolił jej zjeść śniadania, ani nawet się przebrać. Przysłał strażnika, który nie dość, że obudził ją bardzo wcześnie to jeszcze pozwolił jej tylko na krótką wizytę w toalecie. Więc teraz stała w spodenkach i koszulce, zmarznięta i do tego głodna czekając aż jej nauczyciel się zjawi.
Ale się nie zjawiał. Powoli traciła cierpliwość. Zaczęła spacerować tam i z powrotem, próbując się chociaż trochę rozgrzać i przeklinając w duchu swojego nauczyciela. W końcu usłyszała otwieranie drzwi. Odwróciła się z zamiarem wytknięcia mu spóźnienia, ale słowa ugrzęzły jej w gardle. Przed nią albowiem stał nie kto inny jak morderca sprzed dyskoteki. Ten sam, który potem odwiedził ją  jej własnym domu. Tym razem nie miał na sobie peleryny i tego ciemnego ubrania tylko białą koszulę rozpiętą pod szyją i czarne spodnie. Cofnęła się z przestrachem i potykając się o jeden z przedmiotów do ćwiczeń upadła na ziemię. Podbiegł do niej stanowczo za szybko jak na zwykłego człowieka. Wyciągnął rękę, chcąc pomóc jej wstać. Chwyciła ją z ociąganiem.
- A więc tak to wygląda. – mruknęła powoli łącząc fakty. – To dlatego się tam wtedy zjawiłeś i nam pomogłeś. Dobrze jest znać odpowiedź na chociaż jedno ze swoich pytań.