środa, 11 maja 2016

,,Za Nocą" Rozdział 9 cz.2

W KOŃCU! Po tak długim czasie udało mi się NARESZCIE napisać nowy rozdział. Jest trochę niedopracowany, bo nie czytałam go sobie, więc proszę o wytykanie wszelkich błędów. Mam nadzieję, że nie będzie ich za dużo :).



              Oparła głowę o Esadera, starając się nie ruszać, by nie sprawić bólu swojemu nauczycielowi, choć mięśnie zaczynały jej już sztywnieć. Słyszała jego równomierny oddech, świadczący o tym, że zasnął. To co mu się przydażyło musiało go wyczerpać.  Dzień nie zdążył się porządnie zacząć, a ona chciała by już się skończył. Zamknęła oczy rozmyślając nad tym co tu się wydarzyło.
Nie mogła uwierzyć, że to po co przyszedł Sergiusz było jego prawdziwym celem. Zdawała sobie sprawę, że ma zły charakter, o czym świadczyły jego cele, nie wyglądał jednak na gwałciciela. Z tego co mówili chodziło o coś więcej niż seks, co nie zmieniało kategorii tego co chciał jej zrobić. Jeszcze Rephaim... Wiedziała, że chciał w ten sposób zranić ich oboje.
             Właśnie, Rephaim... Przypomniała sobie o wiadomości od niego. Spróbowała rozłożyć ją jedną ręką, z powodzeniem. Dziękowała losowi za swój dobry wzrok, liścik napisany był bowiem bardzo drobnym pismem:
              ,,Jeżeli to czytasz znaczy, że Sergiusz kazał mi zrobić to co ci zrobiłem. Podobnie postąpiliśmy z Noemi, jednak z innych pobudek.
              Spotkajmy się za siedem dni przy stołówce, po kolacji. Nie będzie wtedy Sergiusza i jego ,,świty" . Będę miał Wam do przekazania kilka ciekawych informacji. To może nam pomóc.
              Wszyscy zostali już poinformowani."
              Wszyscy zostali już poinformowani. Znaczy, że widział się z nimi chociaż raz. Noemi... ciekawe czym sobie zasłużyła na taką karę. Poczuła współczucie dla koleżanki, miała tylko nadzieję, że nic jej się nie stało.
              Przeczytała ten list jeszcze raz, po czym zgniotła go i schowała do kieszeni. Zastanawiała się czego mógł dowiedzieć się Rephaim w ciągu tych kilku dni. Przecież starzec nie mógł mu zaufać na tyle by coś mu zdradzić.
              Esader poruszył się niespokojnie. Spojrzała na niego. On coś wie, pomyślała, i gdzie go to zaprowadziło? Po dzisiejszych wydarzeniach miała mętlik w głowie. Na pewno chciała stąd uciec zanim będzie za późno, ale nie była już taka pewna czy chciała opuścić Esadera. Chociaż momentami traktował ją jak swego rodzaju własność, nie ulegało wątpliwości, że dzisiaj ją uratował.
Pomyślała o Stenie. Trochę za nim tęskniła, mimo że znała go stosunkowo krótko. Wiedziała, że to nieodpowiedzialne, ale zaufała mu. Momentami dostrzegała podobieństwo charakterów między nim a jej nauczycielem. Może to właśnie przez wzgląd na przyjaźń ze Stenem odczuwała narastającą sympatię do człowieka, który w tej chwili leżał w jej ramionach. Zastanawiała się czy to jest właśnie to co można nazwać syndromem sztokholmskim. Oparła brodę na jego głowie. Przymknęła oczy, próbując przysnąć chociaż na chwilę. W tym właśnie momencie Esader przebudził się i wyrwał się gwałtownie, co skutkowało nie tylko silnym uderzeniem Meshy w szczękę, ale także przygryzeniem sobie przez nią języka. Jęknęła łapiąc się za usta i pochylając głowę.

              Mężczyzna rozejrzał się nieprzytomnym wzrokiem po pomieszczeniu. Ból w głowie i dziewczyna siedząca przed nim i jęcząca z bólu pomogła mu skojarzyć fakty. Klęcząc zbliżył się do niej i z wahaniem dotknął jej dłoni. Spojrzała na niego. Nie wyczuwał z jej strony gniewu, ani nawet strachu. Wydała mu się spokojna. Odjęła rękę z twarzy i uśmiechnęła się delikatnie. Widział, że nie jest to szczery uśmiech, doceniał jednak starania.
              - Przepraszam. - mruknął, przysuwając się jeszcze bliżej, przyglądając się jej dokładnie. Nie miała żadnych widocznych śladów, przynajmniej na tą chwilę.
              Podniósł wzrok i zauważył, że Mesha mu się przygląda. Musnęła opuszkami jego policzek. 
- nie kuś losu - szepnął, odsuwając się od niej delikatnie. Wstał i wyciągnął ku niej dłoń. Skorzystała z pomocy, nie spuszczając z niego wzroku.               
              - To ja... - zawahała się przez chwilę, odsuwając się, po czym skierowała w stronę pokoju. - Skoro to już koniec zajęć to ja pójdę odpocząć.
              Przytaknął tylko pocierając czoło. Wyszła cicho zamykając za sobą drzwi.
              Wiedział co ma robić. Wyszedł kierując się w stronę gabinetu Sergiusza.
              Wszedł bez pukania. Wbił wzrok w mężczyznę, który nie tak dawno próbował go sterroryzować, teraz siedział jak gdyby nigdy nic w fotelu mieszczącym się niedaleko kominka.
              - Czym miał być ten twój pokaz siły? - zapytał rzeczowym tonem Esader stając przed swoim szefem.
              - Myślałem, że przyjdziesz wcześniej, prawie uznałem to za spóźnienie. - Sergiusz uśmiechnął się do własnych myśli. - Chyba że robiłeś... coś by uchronić tę małą przede mną. Wtedy masz całkiem dogodne usprawiedliwienie.
              - Nie podoba mi się to w jaki sposób o niej myślisz. Nie rozumiem też twojej wizyty. Dobrze wiedziałeś, że się nie zgodzę, zastanawia mnie więc jaki miałeś w tym cel.
              - Nie powiesz mi, że nie podziałało. - starzec wstał i podszedł do oszklonego barku. - Napijesz się? - zapytał podnosząc karafkę wiskey.
              - Nie. - Esader skrzyżował ręce na piersi nie spuszczając z niego wzroku.
              - Nie patrz tak na mnie. - Sergiusz odłożył alkohol i pokręcił głową. - Wyrządziłem ci tylko przysługę. Dzięki tej całej maskaradzie i twojemu rycerskiemu zachowaniu dziewczyna w końcu ci zaufa. - podniósł brwi do góry. - Sam dobrze wiesz, że tobie nie można zaufać. I ona na pewno to wyczuła. Teraz ciężko jej będzie wątpić w twoją dobroduszność.
              - Jednak miałeś nadzieję, że zgodzę się na twoją prośbę.
              - Oj przyjacielu, byłbym głupi, gdybym nie spróbował. - wzruszył ramionami sprawiając w tej chwili wrażenie niewinnego staruszka. - Teraz wiem, że wszelkie jej... przymioty są do twojego użytku, postaram się trzymać od nich z daleka.
              - Postarasz się? - te dwa słowa wzmożyły czujność mężczyzny.
              - Jestem tylko zwykłym starcem. - uśmiechnął się lubieżnie. - Mogę nie powstrzymać się przed taką pokusą.
              - Nie będę ci groził ani mówił ci co masz robić. Dla własnego spokoju wiesz czego nie robić.
              Po tych słowach Esader wyszedł, zamykając za sobą drzwi.
              - Coś się z tobą dzieje przyjacielu. - mruknął Sergiusz do siebie rozkładając się w fotelu. - Ciekawe co z tego wyniknie.

              Siedział w ciemnym, małym schowku, przeznaczonym na takie stany jak ten. Trzymał w rękach swoje ciemne włosy, próbując ich sobie nie wyrwać. Nie panował nad tym, Sergiusz o tym wiedział, a mimo to kazał mu torturować Meshę, w sobie tylko znanym celu. Rephaim płacił teraz cenę za jego rozkazy. Nauczyciel powiedział, że wie jak mu pomóc, że sam przez to przechodził. Teraz, zamiast przy nim być, siedział w swoim gabinecie i czekał.
              Dobrze, że zorganizował to spotkanie. Sam nie będzie mógł stąd uciec, nie teraz. Wiedział jednak, że może przydać się swoim przyjaciołom. Chociaż tyle mógł dla nich zrobić.
              Czuł cały ból Noemi i Meshy, ból, który przeżyły w najgorszym dniu swojego życia. Efekt uboczny korzystania z umiejętności. Wraz z siłą zabierał ich najsilniejsze wrażenia. Cieszył się tylko, że część tego zdołał dla Meshy oddać. Z Noemi nie miał tyle szczęścia. Tym razem, mimo że w połączeniu, ból nie odbierał mu świadomości. Nie jest tak silny jak ostatnim razem, pomyślał. Chociaż ostatnim razem prawie zabił i nie pozwolono mu tego naprawić.
              Sergiusz go wykorzystywał, wiedział to. Niestety nauczyciel był mu potrzebny, przynajmniej na razie. Inaczej sam w końcu umrze.

              Słyszała jak wchodził, trzaskając drzwiami. Wyszła ze swojego pokoju pod wpływem impulsu, wyczuwając niepowstrzymaną złość pulsującą od jej nauczyciela.
              - Co się stało? - zapytała, nieśmiało podchodząc do mężczyzny. Nie odpowiedział. Stał tam, z gniewną miną wpatrując się w dziewczynę.
              Zatrzymała się, czując lekki strach.
              - Wszystko w porządku? - zbliżyła się powoli dotykając jego ramienia.
              - Nie mogę mu na to pozwolić. - mruknął cicho, bardziej do siebie niż do niej. - On nie może tego zrobić.
              Widziała wahanie na jego twarzy, pierwszy raz mogła czytać z niego jak z otwartej księgi. Wpatrzył się w jej oczy, starając się w nich coś znaleźć. Przysunął się bliżej, kładąc jedną rękę na jej biodrach, drugą głaszcząc policzek. W jednej chwili odzyskał panowanie nad sobą, nie wiedziała już co czuje. Nie wiedziała też co ma robić. Widziała do czego jej nauczyciel zmierza, powinna się odsunąć, jednak z jakiegoś powodu nie mogła. Nie była do końca przekonana czy to jej wola czy może kogoś innego. Nie mogła myśleć, wszystko skupiało się na tej chwili.
              Esader przybiżył twarz, zatrzymując się na chwilę, jakby dając jej czas na zastanowienie. Chwilę później złożył na jej ustach delikatny pocałunek. Nie odsunął się, wplótł palce w jej włosy i pogłębił pocałunek. Nie kontrolowała się, położyła rękę na jego karku i przycisnęła do siebie. Poczuła zalewającą ją przyjemność. Nogi się pod nią ugięły i byłaby upadła gdyby Esader jej nie złapał. Uniósł ją lekko, nie przerywając całowania i poniósł w stronę łóżka.
              Jej umysł zalało jedno wyraźne wspomnienie. Patrzyła na siebie, siedzącą na kanapie w domu ciotki, żywo gestykulującą nad talerzem odgrzanego spagetti. Wiedziała, że osoba, która na nią patrzy, uważnie słucha co mówi i skupia się na niej.
              Kopnęła Esadera w piszczel, odpychając go jednocześnie od siebie. Upadła na ziemię. Spojrzała gniewnie na nauczyciela, ignorując jego wyciągniętą rękę. Wstała i otrzepała się, starając się nie rozpłakać.
              - No to jak mam cię teraz nazywać? - mruknęła zakłądając ręce na piersi. - Esader czy Sten?




Tak się kończy następny rozdział :). Nie mam nic od siebie do dodania, chociaż myśli się kłębiły, tak jak czasami gdy mam coś ,,ciekawego" do powiedzenia :). Niestety przestały się kłębić...

4 komentarze:

  1. Zauważyłam pare błędów i powtórzenie.Ten rozdział narazie najbardziej mi się podoba. W końcu, w końcu się pocałowali. w
    Wiedziałam, że to niedługo się stanie ale tak szybko. ;)Życzę Ci dużo wszystkiego co potrzebne do pisania.:D
    Pozdrawiam Erciak.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czemu nie ma jeszcze rozdziału? 😢

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To przez mały zapiernicz, ale na dniach będzie :).
      W ogóle dziękuję za twoje poprzednie uwagi, postaram się je poprawić :). I cieszę się, że Ci się spodobał :)

      Usuń