czwartek, 18 maja 2017

Eldarya ,,Not Everyone is a Soldier" Rozdział 9 [Bałagan]



      Cały dzień spędziła u siebie na zmianę przytulona to do Paczy to do listu od Vino. Nikt nie próbował jej stamtąd wyciągać. Raz zapukał Nevra i posiedział chwilę, ale nie naciskał na zbędną rozmowę. W międzyczasie udało jej się narysować Valkyona, tak jak go zapamiętała z tamtej nocy. Nie cenzurowała niczego, prawie się więc rumieniła gdy na to patrzyła.
Miiko dała jej spokój do następnego dnia do wieczora, jednak w końcu musiała kazać jej iść do biblioteki by napisać raport. Była to jej pierwsza tak poważna misja, miała więc go wypełnić z pomocą Valkyona. Starała się nie dać po sobie poznać jak bardzo się tym stresowała.
Stała przed drzwiami dobre kilka minut próbując zmusić swoją rękę do naciśnięcia klamki. Wzięła już kolejny głęboki, motywujący wdech i na tyle zdecydowanie na ile mogła, weszła do pomieszczenia.
Valkyon już na nią czekał. Siedział przy biurku, ale gdy ją zobaczył podniósł się pospiesznie. Uśmiechnął się nieśmiało, z czym, zdaniem Eli, wyglądał wyjątkowo uroczo.
- Cześć. - Pomachała mu podchodząc do krzesła, które przed chwilą zajmował Strażnik. - Gdzie mam zacząć?
Mężczyzna wpatrywał się w nią, chwilę mu zajęło zanim się zorientował, że coś do niego powiedziała. Potrząsnął głową i odsunął dla niej siedzenie.
- Siadaj tutaj – powiedział zachrypniętym głosem. Chrząknął i oddalił się. - Powiem ci co po kolei masz robić, potem będziesz sama wypełniać, pod moją kontrolą.
Valkyon kręcił się po bibliotece przeprowadzając Eli po sposobie przeprowadzania raportów, od daty, przez chronologię aż do zakończenia, ani razu przy tym na nią nie patrząc. Gdy pisała po kolei wszystko co zapadło jej w pamięć usiadł na kanapie i wpatrzył się w okno.
Nigdy nie widziała go aż tak zamyślonego. Postanowiła skupić się na zadaniu i nie dać się zdekoncentrować. Nawet dobrze jej to szło, nie zauważyła więc momentu, w którym Valkyon wstał i stanął za jej plecami. Spostrzegła go dopiero gdy się nad nią nachylił. Poczuła jego oddech przy uchu i przyjemne mrowienie na plecach. Położył na nich dłoń, drugą wskazując jeden z akapitów.
- To też powinnaś poprzedzić datą – mruknął, a Eli poruszyła się niespokojnie słysząc go tak blisko. Potaknęła i uzupełniła lukę. - Wiesz… Rozmawiałem z Nevrą.
Dziewczyna otworzyła szerzej oczy na te słowa i machinalnie odwróciła się do mężczyzny. On jakby korzystając z okazji zbliżył się jeszcze bardziej i złączył swoje usta z jej ustami. Pocałunek był krótki, ale zaparł jej dech w piersiach. Gdy się odsunął uśmiechnął się i wpatrzył w jej oczy. Ich twarze dzieliły ledwie centymetry.
- Jaki by nie był wpływ tego całego medalionu to był on niewielki – szepnął mrużąc lekko oczy. - Wciąż bardzo chętnie bym się tobą zajął.
- Jak wam idzie pisanie raportu? - Drzwi huknęły gdy do pomieszczenia wparowała Miiko. Valkyon wyprostował się nagle i przybrał swoją zwyczajową służbową postawę.
- Już skończyłam. - Eli odwróciła się do szefowej, na której widok uniosła kąciki ust. - Tak mi się przynajmniej wydaje.
- Zgadza się – potwierdził Valkyon. - Myślę, że jak na pierwszy raz wyszło jej całkiem nieźle.
- To dobrze. - Miiko energicznym krokiem podeszła do biurka i zabrała formularz. - Dziękuję ci Eli, możesz iść do siebie.
Dziewczyna podniosła się i opuściła pomieszczenie nie oglądając się za siebie.
- Cześć wam – rzuciła tylko na odchodne machając ręką.
Lisica poczekała aż jej kroki całkowicie ucichły.
- Co ty tu kombinujesz? - zwróciła się do strażnika.
- Trochę się zapędziłem – przyznał Valkyon ze zmartwionym wyrazem twarzy.
- Skąd taka mina?
- Nie chciałbym jej wodzić za noc.
Miiko spojrzała na mężczyznę z troską.
- Wyraźnie mogłoby z tego wyjść coś wartego zachodu – zaczęła kładąc dłoń na jego ramieniu. - Może byś się z kimś w końcu związał?
- Wiesz, że to niemożliwe. - Głos Valkyona przybrał ostrego tonu.
- Tylko przypuszczalnie niemożliwe – kontynuowała niezrażona Kitsune. - Co prawda Ykhar byłaby niepocieszona, ale…
- Z Ykhar łączył mnie tylko seks i obie dobrze o tym wiecie – przerwał jej. - Poza tym wolałbym by cała ta sytuacja się nie rozniosła.
- Ja nic nie powiem, zwłaszcza jej. Dziewczyna mimo wszystko liczyła na coś więcej, te wieści by ją zabolały, sam musisz z nią pogadać. Jednak to wy możecie się zdradzić. Wystarczy stać z wami w jednym pomieszczeniu by czuć te… iskry między wami.
- O czym ty mówisz?
- Jeszcze przed misją to dostrzegłam, zresztą nie ja jedyna, ale po niej to stało się jeszcze wyraźniejsze. Okazywana jej czułość z twojej strony jest nawet zrozumiała, zważywszy na to co przeszła, ale już na pierwszy rzut oka widać, że za tym kryje się coś więcej.
- Nie przeczę, że udało jej się do mnie zbliżyć, ale to się musi skończyć.
Lisica spojrzała na niego nagle poważniejąc.
- Będzie cierpieć.
- Wiem.
- Ty także.
- Zdaję sobie z tego sprawę.
- Więc dlaczego?
- Bo nie mam innego wyboru.

***
Wparowała do pokoju Nevry bez pukania. Nie była pewna czy się bardziej wkurzyła czy jednak ucieszyła, że wampir powiedział wszystko Valkyonowi. Sama mogłaby się na to nie zdobyć.
Mężczyzna miał towarzystwo. Nie znała tej dziewczyny, z którą spędzał czas, ale widziała wyraźnie, że w czymś im przeszkodziła. Rugała się w myślach za brak nauki z doświadczeń i przeprosiła. Nie miała jednak zamiaru odpuścić.
- Możemy chwilę porozmawiać? - zapytała patrząc na niego zawzięcie.
- Oczywiście. - Nevra podniósł się i odwrócił do swojej dzisiejszej wybranki. - Poczekaj tutaj na mnie moja droga. - Nachylił się i ucałował jej dłoń.
Zamknął za nimi drzwi, położył palec na ustach na znak milczenia i wskazał w głąb korytarza. Skierowali się do jej pokoju, po drodze Eli zdążyła już całkiem ochłonąć.
- Dlaczego nie mogliśmy porozmawiać na korytarzu? - zapytała gdy tylko przystąpili próg pomieszczenia.
- Missa to dobra dziewczyna, ale ma bardzo dobry słuch, a straszna z niej plotkara. - Nevra usiadł na krześle znajdującym się przy biurku. - Twoja nocna wizyta u mnie też zapewne nie zostanie bez echa, zwłaszcza, że mogłaś ją tym wkurzyć.
- Powinnam się spodziewać, że będziesz w towarzystwie, ale niewiele o tym myślałam. - Eli zajęła miejsce na sofie. - Właśnie się dowiedziałam, że rozmawiałeś z Valkyonem.
- Wiem co chcesz powiedzieć, ale uznałem, że powinien wiedzieć. Dopiero potem przyszło mi do głowy, że może chciałaś to zrobić osobiście.
Eli westchnęła pocierając skronie.
- Sama nie wiem czy mam ci za to dziękować czy przyłożyć.
- Pewnie należy mi się jedno i drugie. - Wampir uśmiechnął się lekko, z zadziornym błyskiem w oku. - Rozmawialiście o tym?
- Rozmową bym tego nie nazwała.
Spojrzał na nią zaskoczony, wzrokiem domagając się szczegółów.
- Powiedział mi o tym w bibliotece – ciągnęła odpowiadając na zaciekawienie mężczyzny. - Dosadnie stwierdził, że za to wszystko nie było zasługą medalionu. A i mnie… pocałował.
Nevra wydawał się jeszcze bardziej zdumiony. Zmarszczył brwi sprawiając wrażenie jakby się nad czymś zastanawiał.
- Valkyon w przeciwieństwie do mnie nie jest facetem, który mami kobiety. Zawsze stawiał sprawę jasno. Pokątne buziaki nie są w jego stylu – mruknął jakby do siebie, po czym spojrzał na Eli unosząc kąciki ust. - Chyba bardzo nie może ci się oprzeć skoro postępuje tak nieodpowiedzialnie.
- Co mam przez to rozumieć?
- Sam powinien z tobą o tym porozmawiać, chociaż wątpię, że powie ci całą prawdę – podniósł się i podszedł do niej. Wyciągnął rękę i pogładził ją po głowie. - Sam też nie mogę ci powiedzieć, dałem słowo. Uwierz mi tylko, że cokolwiek zrobi i postanowi to głównie z uwzględnieniem twojego dobra. Zawsze dba o swoich, bardziej niż o siebie.
Po tych słowach nie spodziewała się dobrych wiadomości od swojego Opiekuna. Wiedziała, że trudno jej będzie to przełknąć, ale nie mogła go nakłaniać do zmiany decyzji, duma by jej na to nie pozwoliła. Poza tym miała świadomość, że Valkyon nie był dzieckiem we mgle, nigdy nie spotkała się z momentem, w którym Valkyon podjął złą decyzję, a słowa Nevry tylko potwierdzały jej przypuszczenia.
- Ty to potrafisz kobietę wystraszyć – mruknęła uśmiechając się smutno.
- Chcesz bym z tobą posiedział?
Pokręciła głową.
- Wracaj do swojej pani, nie każ jej dłużej czekać.
- Tej nocy jej to wynagrodzę. - Głos wampira nabrał lekkiej drapieżności. Elisma starała się sobie nie wyobrażać o czym mówił.
- To coś poważnego? - zapytała by skierować myśli na inny tor.
Nevra zamrugał zaskoczony, po czym zaśmiał się lekko.
- Umilamy sobie po prostu czas.
- Wielu z was traktuje tu seks jak rozrywkę, co? - Nie mogła powstrzymać niechęci rozbrzmiewającej w jej głosie.
- Może chcesz mi powiedzieć, że w twoim świecie jest inaczej?
Zastanowiła się chwilę i niestety brakowało jej argumentów by skutecznie oponować. Nigdy nie miała do czynienia ze szczęśliwym związkiem. Pokręciła więc głową.
- Zazwyczaj niestety nie.
***
Obudziło ją lizanie po twarzy. Otworzyła oczy gromiąc wzrokiem swojego chowańca. Pacza zdawał się do niej uśmiechać, chociaż ,,uśmiechać” było zdaniem Eli sporym niedopowiedzeniem. Szczerzył swój zachwycony, szeroki pyszczek, radując się, że ją zobaczył. Ostatnio gdzieś wyszedł i często po powrocie witał ją w ten sposób. Dziewczyna nie martwiła się pod jego nieobecność, bo zdarzało się to nagminnie. Tym razem trącił łapką jej brzuch wskazując kartkę, którą jej tam położył. Złapała ją podnosząc się i pogłaskała małego Corko po głowie.
- Co ty mi tu przyniosłeś? - zapytała nie oczekując odpowiedzi. Pacza wskoczył na łóżko i wtulił się w jej bok. Rozłożyła kartkę, która okazała się być krótkim liścikiem:
,, Spotkajmy się w południe przy Altanie.
V.”
Nie spodziewała się, że Valkyon obierze taki sposób kontaktu z nią. Z jednej strony chciała go zobaczyć, z drugiej bała się tego co miał do powiedzenia. Wywoływał w niej bardzo skrajne emocje. Brakowało jej Vino, z nią jedną mogłaby pogadać szczerze. Chociaż z zaskoczeniem uświadomiła sobie, że gdyby nie Nevra ta sytuacja byłaby jeszcze trudniejsza.
Ubrała się w ciemnozieloną rozłożystą sukienkę do kolan, na długi rękaw. Dostała ją od Miiko w drugi dzień jej pobytu tutaj. Nie miała jeszcze sposobności by ją ubrać, pomyślała więc, że zbliżający się emocjonalny upadek to dobra okazja.
Miała jeszcze chwilę czasu, korzystając z niego nakarmiła chowańca. Gdy zjadł wyskoczył przez okno, a ona opuściła pokój zamykając za sobą drzwi.
Widziała go z daleka, jednak nie był sam. Gdy zobaczyła kto mu towarzyszył stanęła jak wryta.
Na pewno nie chciała zobaczyć go z Kerą.

4 komentarze: