sobota, 3 czerwca 2017

Eldarya ,,Not Everyone is a Soldier" Rozdział 10 (Zdrada)

Na szybkości kolejny rozdział, opinie mile widziane :D.


    Podeszła niepewnym krokiem oglądając się to na strażnika to na Kerę. Zastanawiała się o czym rozmawiali.
- Do zobaczenia Valkyon, porozmawiamy później – rzuciła jeszcze na odchodnym uśmiechając się do Eli. Ta odwzajemniła uśmiech i stanęła przed swoim opiekunem chowając dłonie za plecami.
- Chciałeś się ze mną zobaczyć? - zagaiła skupiając na nim wzrok.
- Tak, musimy porozmawiać. - Wydawał się zmieszany, chociaż jak zawsze przykrywał to maską spokoju.
- Po twoim zachowaniu domyślam się, że nie masz dla mnie dobrych wieści.
- To zależy od punktu widzenia. - Zbliżył się wyciągając rękę, ale w połowie zatrzymał ją i opuścił. - Nie chciałbym by wyszło na to, że cię wykorzystałem, naprawdę. - Z ostatnim słowem jego twarz nabrała determinacji.



- Nie musisz nic mówić, spodziewałam się tego. - Starała się przybrać obojętny wyraz, ale wiedziała, że rezultat musiał wydawać się mierny. - Nevra tak jakby trochę mnie uprzedził.
    Valkyon nagle cały się spiął, a mina mu stężała. Bezwiednie złapał ją za ramiona.
- Co ci powiedział? - Zagrzmiał ostro, zaraz jednak łagodniejąc. - Co ci powiedział? - powtórzył tym razem normalnym tonem.
- Nie więcej niż mógł. - Powód jego decyzji coraz bardziej ją intrygował, ale wolała na razie nie próbować wyciągnąć z niego szczegółów. Wyraźnie sobie tego nie życzył. - Uważał by nie złamać danej ci obietnicy.
    Strażnik wyraźnie się odprężył i opuścił ręce, nie spuszczając jednocześnie z niej wzroku.
- Skoro wszystko już jasne to może ja... - zaczęła odwracając się, ale poczuła ucisk na swoim nadgarstku. Spojrzała na niego czekając aż coś powie, ale on tylko wpatrywał się w nią jakby zmartwiony.
    Westchnęła tylko i uśmiechnęła się blado.
- Cieszmy się, że nie zaangażowaliśmy się w to zanadto – mruknęła. - Nie musisz się o mnie martwić, nie czuję się wykorzystana. - Opuściła wzrok patrząc na swój nadgarstek. Uścisk zelżał, dzięki czemu się uwolniła. - Wszystko wróci do normy.
    Ruszyła z powrotem w stronę strażnicy, starając się powstrzymać ogarniający ją smutek. - Do zobaczenia Valkyon, porozmawiamy później – rzuciła jeszcze na odchodnym uśmiechając się do Eli. Ta odwzajemniła uśmiech i stanęła przed swoim opiekunem chowając dłonie za plecami. - Chciałeś się ze mną zobaczyć? - zagaiła skupiając na nim wzrok. - Tak, musimy porozmawiać. - Wydawał się zmieszany, chociaż jak zawsze przykrywał to maską spokoju. - Po twoim zachowaniu domyślam się, że nie masz dla mnie dobrych wieści. - To zależy od punktu widzenia. - Zbliżył się wyciągając rękę, ale w połowie zatrzymał ją i opuścił. - Nie chciałbym by wyszło na to, że cię wykorzystałem, naprawdę. - Z ostatnim słowem jego twarz nabrała determinacji. - Nie musisz nic mówić, spodziewałam się tego. - Starała się przybrać obojętny wyraz, ale wiedziała, że rezultat musiał wydawać się mierny. - Nevra tak jakby trochę mnie uprzedził.     Valkyon nagle cały się spiął, a mina mu stężała. Bezwiednie złapał ją za ramiona. - Co ci powiedział? - Zagrzmiał ostro, zaraz jednak łagodniejąc. - Co ci powiedział? - powtórzył tym razem normalnym tonem. - Nie więcej niż mógł. - Powód jego decyzji coraz bardziej ją intrygował, ale wolała na razie nie próbować wyciągnąć z niego szczegółów. Wyraźnie sobie tego nie życzył. - Uważał by nie złamać danej ci obietnicy.     Strażnik wyraźnie się odprężył i opuścił ręce, nie spuszczając jednocześnie z niej wzroku. - Skoro wszystko już jasne to może ja... - zaczęła odwracając się, ale poczuła ucisk na swoim nadgarstku. Spojrzała na niego czekając aż coś powie, ale on tylko wpatrywał się w nią jakby zmartwiony.     Westchnęła tylko i uśmiechnęła się blado. - Cieszmy się, że nie zaangażowaliśmy się w to zanadto – mruknęła. - Nie musisz się o mnie martwić, nie czuję się wykorzystana. - Opuściła wzrok patrząc na swój nadgarstek. Uścisk zelżał, dzięki czemu się uwolniła. - Wszystko wróci do normy.     Ruszyła z powrotem w stronę strażnicy, starając się powstrzymać ogarniający ją smutek.,,Jakoś to będzie", pomyślała biorąc głęboki wdech.***    Pod koniec tygodnia Miiko wezwała wszystkich dowódców do siebie. Elisma spacerowała z Nevrą gdy przybiegła Ykhar i poinformowała, że mają się zebrać w Kryształowej Sali. Wampir przeprosił je obie i pospiesznie się oddalił. Eli została sam na sam z króliczycą.
   - Co się wydarzyło, że takie nagłe wezwanie? - zapytała dziewczynę zagajając rozmowę.
- Sama nie wiem. - Uśmiechnęła się zrównując krok. - Miiko dostała wiadomość, którą jej osobiście dostarczyłam, więc to mi kazała wezwać do siebie Nevrę, Ezarela, Valkyona i Leiftana. Nie wdawała się w szczegóły. Dobrze, że w miarę szybko biegam, zdążyłam więc do nich dotrzeć zanim mogłaby stracić cierpliwość.
- Bardzo się zdenerwowała tą informacją? - Eli ciągnęła temat, mając nadzieję dowiedzieć się czegoś więcej.
- A wiesz, nawet nie bardzo, a przynajmniej skrzętnie to ukryła. - Brownie ponownie się uśmiechnęła, przyjaźnie mrużąc oczy. - Jak na nią to przyjęła wiadomość całkiem spokojnie, zwykle się denerwowała. - Spąsowiała nieco. - Nie mamy w zwyczaju dostawać dobrych wieści.
    Nie zdążyła zastanowić się nad słowami króliczycy gdy jej towarzyszce uszy drgnęły i wybiegła do przodu.
- Zupełnie zapomniałam! - krzyknęła jeszcze machając Eli na pożegnanie.
    Dziewczyna nie wiedząc co ze sobą zrobić ruszyła w stronę altany. Pomyślała, że posiedzi jeszcze korzystając z ładnej pogody póki Miiko bądź Valkyon nie zaprzęgną jej do jakiejś roboty. Taki przynajmniej miała zamiar do chwili, w której ujrzała siedzącą na ławce Kerę. Ona też ją zauważyła i zamachała przyjaźnie.
    Eli westchnęła i podeszła do niej. Nie chciała się od niej izolować przez zazdrość o mężczyznę, który wyraźnie dał jej do zrozumienia, że nic więcej między nimi nie zajdzie.
    Starała się przykleić na usta w miarę szczery uśmiech, ale czuła, że policzki nieprzyjemnie jej drgają, więc zrezygnowała z tego pomysłu.
- Cześć Kera – przywitała się zajmując miejsce obok.
- Cześć cześć. - Dziewczyna wydawała się być zadowolona z towarzystwa. - Mam wrażenie, że dawno nie rozmawiałyśmy.
- Bo faktycznie tak było. - Na miły ton głosu koleżanki, napięcie, które wywołało to spotkanie powoli ulatywało. - Nie wiedziałam, że jeszcze jesteś. Myślałam, że wyjechałaś bez pożegnania.
- To Valkyon ci nie powiedział? Zostałam przyjęta do straży i to do Obsydianu.
    Elisma patrzyła na nią zszokowana, nie wiedząc co powiedzieć.
- Nie wydajesz się zachwycona. - Entuzjazm Kery trochę przyblakł, ale spojrzała na nią z wyrozumiałością. - Nawet ci się nie dziwię, też bym nie tryskała radością gdyby moja niedoszła rywalka wpychała mi się z buciorami w życie.
- Daj spokój, jaka rywalka? - Eli zaśmiała się pod nosem kręcąc głową. - Nie było o co rywalizować. Naprawdę cieszę się twoim szczęściem. A jeżeli chodzi o tamtą sprawę – wskazała sugestywnie ręką – to nic nie ma. Jest twój jeżeli masz odwagę.
    Kera zmierzyła towarzyszkę wzrokiem, ale zaraz złagodniała, a kąciki jej ust uniosły się lekko.
- Ja wiem, że bywam czasem roztrzepana – zaczęła podnosząc się, nie spuszczając z niej oczu – ale na pewno nie jestem głupia. A z tego co widzę to czasami chyba mądrzejsza od was. - Nachyliła się nad Eli i ucałowała ją w czoło. - Do zobaczenia na zebraniu.
    Śledziła wzrokiem oddalającą się sylwetkę. Jej zachowanie wydawało się co najmniej niecodzienne, przez co wywoływało jeszcze większy mętlik w jej głowie. Miała wrażenie, że wszyscy poza nią o czymś wiedzą.
    Przynajmniej przypomniano jej o zebraniu. Postanowiła udać się do stołówki by zjeść coś przed obowiązkami.    - Co się wydarzyło, że takie nagłe wezwanie? - zapytała dziewczynę zagajając rozmowę. - Sama nie wiem. - Uśmiechnęła się zrównując krok. - Miiko dostała wiadomość, którą jej osobiście dostarczyłam, więc to mi kazała wezwać do siebie Nevrę, Ezarela, Valkyona i Leiftana. Nie wdawała się w szczegóły. Dobrze, że w miarę szybko biegam, zdążyłam więc do nich dotrzeć zanim mogłaby stracić cierpliwość. - Bardzo się zdenerwowała tą informacją? - Eli ciągnęła temat, mając nadzieję dowiedzieć się czegoś więcej. - A wiesz, nawet nie bardzo, a przynajmniej skrzętnie to ukryła. - Brownie ponownie się uśmiechnęła, przyjaźnie mrużąc oczy. - Jak na nią to przyjęła wiadomość całkiem spokojnie, zwykle się denerwowała. - Spąsowiała nieco. - Nie mamy w zwyczaju dostawać dobrych wieści.     Nie zdążyła zastanowić się nad słowami króliczycy gdy jej towarzyszce uszy drgnęły i wybiegła do przodu. - Zupełnie zapomniałam! - krzyknęła jeszcze machając Eli na pożegnanie.     Dziewczyna nie wiedząc co ze sobą zrobić ruszyła w stronę altany. Pomyślała, że posiedzi jeszcze korzystając z ładnej pogody póki Miiko bądź Valkyon nie zaprzęgną jej do jakiejś roboty. Taki przynajmniej miała zamiar do chwili, w której ujrzała siedzącą na ławce Kerę. Ona też ją zauważyła i zamachała przyjaźnie.     Eli westchnęła i podeszła do niej. Nie chciała się od niej izolować przez zazdrość o mężczyznę, który wyraźnie dał jej do zrozumienia, że nic więcej między nimi nie zajdzie.     Starała się przykleić na usta w miarę szczery uśmiech, ale czuła, że policzki nieprzyjemnie jej drgają, więc zrezygnowała z tego pomysłu. - Cześć Kera – przywitała się zajmując miejsce obok. - Cześć cześć. - Dziewczyna wydawała się być zadowolona z towarzystwa. - Mam wrażenie, że dawno nie rozmawiałyśmy. - Bo faktycznie tak było. - Na miły ton głosu koleżanki, napięcie, które wywołało to spotkanie powoli ulatywało. - Nie wiedziałam, że jeszcze jesteś. Myślałam, że wyjechałaś bez pożegnania. - To Valkyon ci nie powiedział? Zostałam przyjęta do straży i to do Obsydianu.     Elisma patrzyła na nią zszokowana, nie wiedząc co powiedzieć. - Nie wydajesz się zachwycona. - Entuzjazm Kery trochę przyblakł, ale spojrzała na nią z wyrozumiałością. - Nawet ci się nie dziwię, też bym nie tryskała radością gdyby moja niedoszła rywalka wpychała mi się z buciorami w życie. - Daj spokój, jaka rywalka? - Eli zaśmiała się pod nosem kręcąc głową. - Nie było o co rywalizować. Naprawdę cieszę się twoim szczęściem. A jeżeli chodzi o tamtą sprawę – wskazała sugestywnie ręką – to nic nie ma. Jest twój jeżeli masz odwagę.     Kera zmierzyła towarzyszkę wzrokiem, ale zaraz złagodniała, a kąciki jej ust uniosły się lekko. - Ja wiem, że bywam czasem roztrzepana – zaczęła podnosząc się, nie spuszczając z niej oczu – ale na pewno nie jestem głupia. A z tego co widzę to czasami chyba mądrzejsza od was. - Nachyliła się nad Eli i ucałowała ją w czoło. - Do zobaczenia na zebraniu.     Śledziła wzrokiem oddalającą się sylwetkę. Jej zachowanie wydawało się co najmniej niecodzienne, przez co wywoływało jeszcze większy mętlik w jej głowie. Miała wrażenie, że wszyscy poza nią o czymś wiedzą.     Przynajmniej przypomniano jej o zebraniu. Postanowiła udać się do stołówki by zjeść coś przed obowiązkami.                                     ***    Z braku innych zajęć zjawiła się na sali wcześniej. Prawie nikogo nie było, nie licząc Valkyona krzątającego się po podwyższeniu i kilku pozornie znudzonych strażników. Gdy go zobaczyła uświadomiła sobie, że to pierwszy raz od tamtej rozmowy. Zajęty innymi sprawami nie był świadomy jej obecności, toteż mogła mu się nieskrępowana przyglądać. Tak przynajmniej myślała, póki nie uświadomiła, że część świeżo zebranych szepcze coś między sobą wskazując na nią. Postanowiła nie podsycać ich satysfakcji i nie zareagowała onieśmieleniem, wciąż obserwując ich wspólnego dowódcę.
    - Wpatrujesz się w niego jak sroka w gnat. - Usłyszała głos i chwilę później zobaczyła Kerę zajmującą miejsce obok niej.
- Nasycam oczy ładnym widokiem – rzuciła w odpowiedzi, unosząc jeden kącik ust. - Dziwne, w moim świecie też używa się tego powiedzenia.
- W jakim twoim świecie? - Rozmówczyni wydawała się zaintrygowana, toteż Eli przeniosła wzrok na nią i po chwili machnęła ręką.
- Mniejsza o to. - Wskazała na scenę. - Wiesz może o czym dzisiaj będą mówić? To aż dziwne, że wezwali nas wszystkich.
- Wiesz, od wczoraj niewiele udało mi się od nich wyciągnąć. Wiem tyle, że poza Obsydianem nikomu nie kazano się tak zebrać. Przynajmniej do wczoraj.
- No cóż, zaraz się wszystkiego dowiemy.
   Po pewnym czasie sala wypełniła się strażnikami. Wszyscy oczekiwali na informacje, dla których tutaj przybyli. Dopiero teraz dostrzegła, że Valkyon był wyraźnie spięty i jakby... wściekły. Jak na niego przystało niezwykle się kontrolował, ale jakby mniej niż zazwyczaj. Ruchy miał nerwowe, niecierpliwe, raz nawet upuścił zwój z raportem, co mu się nigdy wcześniej nie zdarzyło. Wszyscy popatrzyli na siebie z niepokojem, zaskoczeni zachowaniem ich dowódcy.
    Gdy stanął wyprostowany na środku podwyższenia wszystkie głosy ucichły, a oczy skierowały się na niego. Znowu wyglądał jak nienaruszona skała. Dziewczyny były pod wrażeniem jego nagłej przemiany.
- Doszły do nas bardzo niepokojące wieści – zaczął donoście, nie krzycząc, ale Eli słyszała go wyraźnie nawet na końcu sali. - Patrol składający się ze strażników Obsydianu i Cienia, który infiltrował tereny wroga został wymordowany.     - Wpatrujesz się w niego jak sroka w gnat. - Usłyszała głos i chwilę później zobaczyła Kerę zajmującą miejsce obok niej. - Nasycam oczy ładnym widokiem – rzuciła w odpowiedzi, unosząc jeden kącik ust. - Dziwne, w moim świecie też używa się tego powiedzenia. - W jakim twoim świecie? - Rozmówczyni wydawała się zaintrygowana, toteż Eli przeniosła wzrok na nią i po chwili machnęła ręką. - Mniejsza o to. - Wskazała na scenę. - Wiesz może o czym dzisiaj będą mówić? To aż dziwne, że wezwali nas wszystkich. - Wiesz, od wczoraj niewiele udało mi się od nich wyciągnąć. Wiem tyle, że poza Obsydianem nikomu nie kazano się tak zebrać. Przynajmniej do wczoraj. - No cóż, zaraz się wszystkiego dowiemy.    Po pewnym czasie sala wypełniła się strażnikami. Wszyscy oczekiwali na informacje, dla których tutaj przybyli. Dopiero teraz dostrzegła, że Valkyon był wyraźnie spięty i jakby... wściekły. Jak na niego przystało niezwykle się kontrolował, ale jakby mniej niż zazwyczaj. Ruchy miał nerwowe, niecierpliwe, raz nawet upuścił zwój z raportem, co mu się nigdy wcześniej nie zdarzyło. Wszyscy popatrzyli na siebie z niepokojem, zaskoczeni zachowaniem ich dowódcy.     Gdy stanął wyprostowany na środku podwyższenia wszystkie głosy ucichły, a oczy skierowały się na niego. Znowu wyglądał jak nienaruszona skała. Dziewczyny były pod wrażeniem jego nagłej przemiany. - Doszły do nas bardzo niepokojące wieści – zaczął donoście, nie krzycząc, ale Eli słyszała go wyraźnie nawet na końcu sali. - Patrol składający się ze strażników Obsydianu i Cienia, który infiltrował tereny wroga został wymordowany.    W pomieszczeniu podniósł się gwar. Nikt nie spodziewał się takich wieści, a podane tak nagle i bez wstępu spotęgowały jeszcze szok, który obudził się w zebranych.
    Valkyon ich nie uciszał, pozwolił im na tą chwilę emocji. Osobiście nie znała członków patrolu, widziała jednak w oczach wielu powstrzymywane łzy, ale nikt nie płakał, co wydawało jej się dziwne, chociaż z drugiej strony zdawała sobie sprawę z czym wiązał się zawód, którego się podjęli. Wyraźnie poczuła się na to wszystko naprawdę nieprzygotowana.
    Gdy wszystkie głosy ucichły Valkyon jakby niewzruszony kontynuował:
    - Nasi ludzie zostali wykryci przez działalność szpiega. - Przesunął wzrokiem po twarzach zebranych. - Szpiega, który jest teraz w tej sali.
    Gwar podniósł się ponownie, ale tym razem szybko został zduszony.
- Jeżeli szpieg przyzna się tu przed wszystkimi do swojej przestępczej działalności może liczyć na sprawiedliwy proces.
    Cisza, która nastała była tak gęsta, że Elisma prawie ją widziała. Wraz z innymi rozglądała się po sali, dostrzegając w niektórych twarzach ryzującą się nienawiść. Nienawiść w części przeznaczoną dla niej. ,,Podejrzewają mnie" pomyślała z lękiem.     Valkyon ich nie uciszał, pozwolił im na tą chwilę emocji. Osobiście nie znała członków patrolu, widziała jednak w oczach wielu powstrzymywane łzy, ale nikt nie płakał, co wydawało jej się dziwne, chociaż z drugiej strony zdawała sobie sprawę z czym wiązał się zawód, którego się podjęli. Wyraźnie poczuła się na to wszystko naprawdę nieprzygotowana.     Gdy wszystkie głosy ucichły Valkyon jakby niewzruszony kontynuował:     - Nasi ludzie zostali wykryci przez działalność szpiega. - Przesunął wzrokiem po twarzach zebranych. - Szpiega, który jest teraz w tej sali.     Gwar podniósł się ponownie, ale tym razem szybko został zduszony. - Jeżeli szpieg przyzna się tu przed wszystkimi do swojej przestępczej działalności może liczyć na sprawiedliwy proces.     Cisza, która nastała była tak gęsta, że Elisma prawie ją widziała. Wraz z innymi rozglądała się po sali, dostrzegając w niektórych twarzach ryzującą się nienawiść. Nienawiść w części przeznaczoną dla niej. ,,Podejrzewają mnie" pomyślała z lękiem.    Sytuacja ciągnęła się w nieskończoność. Spojrzała na Valkyona. Stał wyprostowany, nie ruszał się, przywodził na myśl posąg, przynajmniej do chwili, w której kiwnął głową, a na ten gest ruszyli strażnicy, którzy stali z nim na podwyższeniu. Weszli w tłum, przepuszczani przez innych. Wszyscy śledzili ich wzrokiem.
    Mężczyźni znaleźli się blisko Eli, zatrzymali się przed dość młodym chłopakiem, który stał obok niej. Nigdy jeszcze nie widziała takiego strachu. Nie wyrywał się, nie próbował uciekać, pozwolił doprowadzić się do dowódcy. Niektórzy nie dowierzali, inni już płakali, jeszcze inni wydawali się mocno zszokowani i zranieni, uświadamiając sobie co się zaraz stanie z ich przyjacielem. Nikt jednak nie oponował, nie próbował ich zatrzymywać, nie odzywał się.
    Valkyon zwrócił się ponownie do reszty:
- Rozejść się do swoich kwater.
    Tylko tyle, nic więcej. Wszyscy skierowali się do wyjścia. Eli i Kera zostały dosłownie przez nich wypchnięte. Obie mocno zaskoczone całym tym wydarzeniem oraz panującą dyscypliną. Odskoczyły za ścianę gdy tylko nadarzyła się taka możliwość.     Mężczyźni znaleźli się blisko Eli, zatrzymali się przed dość młodym chłopakiem, który stał obok niej. Nigdy jeszcze nie widziała takiego strachu. Nie wyrywał się, nie próbował uciekać, pozwolił doprowadzić się do dowódcy. Niektórzy nie dowierzali, inni już płakali, jeszcze inni wydawali się mocno zszokowani i zranieni, uświadamiając sobie co się zaraz stanie z ich przyjacielem. Nikt jednak nie oponował, nie próbował ich zatrzymywać, nie odzywał się.     Valkyon zwrócił się ponownie do reszty: - Rozejść się do swoich kwater.     Tylko tyle, nic więcej. Wszyscy skierowali się do wyjścia. Eli i Kera zostały dosłownie przez nich wypchnięte. Obie mocno zaskoczone całym tym wydarzeniem oraz panującą dyscypliną. Odskoczyły za ścianę gdy tylko nadarzyła się taka możliwość.    Jak tylko inni się rozeszli wychyliły się starając się pozostać niezauważone.
    Valkyon stał przed szpiegiem i coś do niego mówił. Chłopak nie wydawał się już wystraszony, na jego twarzy rysowała się kpina zmieszana z pogardą. Nie spodziewała się takiej przemiany. Dowódca wydawał się obojętny, ale obie widziały jaką wściekłość skrywał. Nigdy wcześniej nie widziała tyle nienawiści w jego oczach.
    Cała reszta działa się szybko; szpieg splunął mu pod nogi, a ten w odpowiedzi pokręcił głową i wyciągnął miecz. Ze swojej wiedzy Eli wiedziała, że to półtorak. Wyobrażała go sobie raczej z dwuręcznym toporem. Nie dotarło do niej co chciał zrobić tą bronią póki się nie zamachnął. Ostrze przecięło skazanego po klatce piersiowej pozostawiając krwawy ślad. Padł najpierw na kolana potem na twarz. Dziewczyna wiedziała, że nie żyje. Stanowczo nie była przygotowana na taki widok, po plecach przeszedł jej nieprzyjemny dreszcz, gardło się zacisnęło, a serce najpierw zamarło a potem zaczęło szybciej bić.
- Idziemy stąd. - Usłyszała szept Kery. Pokiwała głową i się odwróciła, ale głos Valkyona wmurował je w ziemię.
- Możecie wejść.
    Nie były pewne czy zwracał się do nich póki nie powtórzył swojego przyzwolenia, które zabrzmiało jak nakaz. Spojrzały na siebie z lękiem i weszły do pomieszczenia.
    Opiekun nie wydawał się zadowolony. Inni strażnicy zabierali ciało i sprzątali krew. Wolały nie spoglądać w tamtą stronę, chociaż widok zdenerwowanego dowódcy też nie należał do najprzyjemniejszych.
- Kerze się nie dziwię za jej niesubordynacje, jest tu nowa, ale ty Elisma jesteś w mojej straży już jakiś czas, powinnaś znać panujące w niej reguły – powiedział ostrym tonem. - Zostaniesz ukarana za niedostosowanie się do polecenia.
- Ale to nie tylko jej wina, ja... - zaczęła Kera, ale Valkyon jej przerwał.
- Ty dostajesz pierwsze upomnienie. Zważając na twój krótki staż potraktuj to poważnie. Możesz odejść.
     Dziewczyna uścisnęła jeszcze ramię Eli i opuściła salę.     Valkyon stał przed szpiegiem i coś do niego mówił. Chłopak nie wydawał się już wystraszony, na jego twarzy rysowała się kpina zmieszana z pogardą. Nie spodziewała się takiej przemiany. Dowódca wydawał się obojętny, ale obie widziały jaką wściekłość skrywał. Nigdy wcześniej nie widziała tyle nienawiści w jego oczach.     Cała reszta działa się szybko; szpieg splunął mu pod nogi, a ten w odpowiedzi pokręcił głową i wyciągnął miecz. Ze swojej wiedzy Eli wiedziała, że to półtorak. Wyobrażała go sobie raczej z dwuręcznym toporem. Nie dotarło do niej co chciał zrobić tą bronią póki się nie zamachnął. Ostrze przecięło skazanego po klatce piersiowej pozostawiając krwawy ślad. Padł najpierw na kolana potem na twarz. Dziewczyna wiedziała, że nie żyje. Stanowczo nie była przygotowana na taki widok, po plecach przeszedł jej nieprzyjemny dreszcz, gardło się zacisnęło, a serce najpierw zamarło a potem zaczęło szybciej bić. - Idziemy stąd. - Usłyszała szept Kery. Pokiwała głową i się odwróciła, ale głos Valkyona wmurował je w ziemię. - Możecie wejść.     Nie były pewne czy zwracał się do nich póki nie powtórzył swojego przyzwolenia, które zabrzmiało jak nakaz. Spojrzały na siebie z lękiem i weszły do pomieszczenia.     Opiekun nie wydawał się zadowolony. Inni strażnicy zabierali ciało i sprzątali krew. Wolały nie spoglądać w tamtą stronę, chociaż widok zdenerwowanego dowódcy też nie należał do najprzyjemniejszych. - Kerze się nie dziwię za jej niesubordynacje, jest tu nowa, ale ty Elisma jesteś w mojej straży już jakiś czas, powinnaś znać panujące w niej reguły – powiedział ostrym tonem. - Zostaniesz ukarana za niedostosowanie się do polecenia. - Ale to nie tylko jej wina, ja... - zaczęła Kera, ale Valkyon jej przerwał. - Ty dostajesz pierwsze upomnienie. Zważając na twój krótki staż potraktuj to poważnie. Możesz odejść.      Dziewczyna uścisnęła jeszcze ramię Eli i opuściła salę.

_____________________________________________________________Nie wiem co tutaj napisać, mam nadzieję, że rozdział się udał :).Macie jakieś wymyślne kary dla Eli ;)?

4 komentarze:

  1. hehe mogą być gorące pocałunki :) sama bym chciała taką karę

    OdpowiedzUsuń
  2. łał zajebiste opowiadanie nie moge sie doczekac dlaszej części, a co do kary to wole być zaskoczona ale mysle, że valkyon jej nie wychłosta,tylko przytuli? :] haha kiedy nastepne opowiadanie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Ci się podoba :)
      Jutro bądź pojutrze będzie rozdział :).
      Hmm, sama bym wolała przytulenie od chłosty :D

      Usuń