niedziela, 3 grudnia 2017

Eldarya ,,Not Everyone is a Soldier" Rozdział 17 [Zgoda]

Valkyon

         Wiedział, że pogorszył sytuację, widział to w jej oczach. Nie powinien do niej mówić w ten sposób, właściwie w ogóle nie powinien o tym wspominać. Czuł się jednak jakby ją okłamywał, potrzebował więc zdradzić chociaż trochę, w taki sposób by nie złamać zasad. To był jego błąd.
Od razu po tym odwiedził Miiko, uznał bowiem, że to najwyższy czas by wszystko Eli powiedzieć. Zaspana kitsune nie kryła zaskoczenia jego wizytą w środku nocy, ale zaraz się przebudziła słysząc jego prośbę.
        - Znasz ją z nas wszystkich najlepiej, jeżeli uważasz, że to dobry pomysł to jutro jej powiemy.
Przytaknął i pożegnał się, udając się do swojego pokoju. Zasłużyła na to by wiedzieć, pomyślał, nie mogąc się jednak wyzbyć pewnego lęku. Nie wiedział jak Eli zareaguje na to czego przyjdzie jej się dowiedzieć.

                           ***

        Miiko wezwała również jego. Gdy wszedł obie kobiety już na niego czekały. Kitsune zdawała się zmartwiona, a Eli w ogóle na niego nie patrzyła, stała po prostu ze spuszczoną głową. Poczuł ukucie wyrzutów sumienia, wydarzenia ostatnich dni musiały się w końcu odbić na jej zachowaniu. Postanowił nie podchodzić bliżej, zachować dystans.
        - Valkyon uznał, że powinniśmy zdradzić ci nieco więcej szczegółów na temat twojego pojawienia się tutaj – powiedziała Miiko, kontynuując to co najwyraźniej zaczęły przed jego przybyciem. Elisma spojrzała na niego z niezrozumiałym wyrazem twarzy, jednak się nie odezwała. - Muszę z żalem przyznać, że był to skutek błędnych decyzji. Uznaliśmy, że spróbujemy... siłą odbudować Kryształ, regenerując go przy użyciu pozostałej w nim maanne. - Kitsune westchnęła i przetarła oczy.. Nie było dla niej łatwo o tym mówić. - Cały proces okazał się niezwykle skomplikowany, dopiero po fakcie zorientowaliśmy się, że nie powinniśmy tego robić. Nie tylko się nie udało, ale skutkowało powstaniem kilku chwilowych dziur między naszymi światami. Przez jedną z nich trafiłaś tu ty. Mogłaś się nie zorientować, z tego co nam mówiłaś spałaś.
        - Ale to znaczy, że mogę nie być jedyną ziemianką tutaj. - Bezbarwny ton głosu Eli brzmiał bardzo nienaturalnie. Miiko i Valkyon spojrzeli po sobie ze zrozumieniem i lekkim niepokojem.
        - To prawda, wciąż przeszukujemy krainę, ale póki co nie znaleźliśmy nikogo więcej... żywego. Dziury nie mogły pojawić się daleko od źródła ich energii. Niemniej strażnicy wciąż przy tym pracują.
        - Jak to żywego? - zapytała Eli, ignorując resztę słów Kitsune.
        Miiko skrzywiła się lekko, z wyraźnym smutkiem.
        - Znaleźliśmy jedno ciało. Nie wiemy do tej pory co było przyczyną jego śmierci, wciąż badamy ten przypadek. Nie mniej nie mogę nie wziąć za to odpowiedzialności.
        Dziewczyna przytaknęła nie pytając o nic więcej, zakładając ręce na piersi. Valkyon obserwował ją, dostrzegając, że z każdą chwilą coraz bardziej się na nich zamyka. Zmarszczył brwi obwiniając się w myślach, wiedział, że to oni doprowadzili ją do tego stanu. Nigdy wcześniej, nawet gdy stawiała pierwsze kroki w ich krainie, nie widział jej tak zrezygnowanej i gniewnej zarazem. Zacisnął pięści z trudem kontrolując chęć wzięcia ją w ramiona.
Milczenie, które nastało wszystkim bardzo ciążyło. Valkyon wraz z Miiko czekali na słowa Eli, lecz one nie nadchodziły. Żadne z nich nie wiedziało co powiedzieć, stali więc wpatrując się w dziewczynę.
        - Mogę już iść? - spytała cicho gdy sytuacja stawała się nieznośna, wprawiając tym samym strażników w osłupienie.
        - Ależ tak – rzuciła Miiko w odpowiedzi, gdy zaskoczenie minęło. - Weź sobie dzisiaj wolne. Gdybyś miała jakieś pytania każde z nas chętnie cię wysłucha.
Elisma przytaknęła tylko i opuściła pomieszczenie. Valkyon przetarł oczy i odchylił głowę do tyłu.
        - Za każdym razem tylko pogarszam sytuację – mruknął jakby do siebie, lisica postanowiła to jednak skomentować.
        - Nie da się zaprzeczyć. - Podeszła do mężczyzny i położyła mu rękę na ramieniu. - Dokładasz jej zmartwień. Sama już nie rozumiem o co ci chodzi, Gadona przecież już o was wie.
        Strażnik sam już nie wiedział. Na początku bardzo się o nią bał, nie chciał też dawać dawnej opiekunce broni do wykorzystania przeciwko niemu. Teraz sądził... że już za bardzo ją skrzywdził.
        - Eli na ciebie czeka – powiedziała Miiko jakby czytając mu w myślach. - Nie pozwól jej czekać zbyt długo.
                                                                                                               ***

        Nadzór nad Nano pozostawili innym, zadaniem Nevry i Valkyona było ustalenie kolejnych działań, z uwzględnieniem ostatnich informacji przyniesionych przez zwiadowców. Widziano Gadonę w mieście niedaleko Kwatery Głównej. Zdawali sobie sprawę, że zostało im niewiele czasu, postanowili więc wykonać ruch jako pierwsi. Valkyon uznał, że uda się do miasta sam, musiał jednak porozmawiać o tym z Nevrą i Miiko, a także pozostawić wampirowi zlecenia co do mobilizacji jego straży.
         Umówił się z mężczyzną w Sali Zebrań, chcąc wszystko omówić bez zbędnych spojrzeń. Gdy wszedł okazało się, że nie są sami. Eli stała z wampirem i wyraźnie cieszyła się z jego towarzystwa. Stali odwróceni tyłem do drzwi, Valkyon mógł więc dostrzec jak Nevra kładzie jej rękę na plecach. Poczuł ukucie zazdrości, ale starał się przekonać, że to niedorzeczne, przecież nie miał do niej żadnych praw.
        Gdy Nevra nachylił się nad jej uchem Valkyon chrząknął, zwracając na siebie ich uwagę.
        - O, jesteś już – rzucił strażnik Cienia i zwrócił się ponownie do Eli – muszę wracać do pracy, porozmawiamy później. - Dotknął jej ramienia i odprowadził do wyjścia. - Przyjdź do mnie wieczorem.
        Ani razu na niego nie spojrzała, mijając go ze spuszczoną głową. Ból jaki mu tym sprawiła widoczny był na jego twarzy.
        Gdy Eli opuściła pomieszczenie wampir spojrzał na przyjaciela poważnie.
        - Chyba nie jest między wami najlepiej – powiedział podchodząc do niego. - Co się dzieje?
        - Elisma nic ci nie powiedziała? - Starał się by w jego głosie nie brzmiał wyrzut, Nevra był przecież niewinny.
        - W ogóle się na ciebie nie skarży. Poza tobą jestem jej tu chyba najbliższy, a nie usłyszałem z jej słów żadnego złego czy przykrego słowa na twój temat. - Klepnął strażnika w ramię. - Gdyby nie wasza reakcja przed chwilą, niczego bym się nie domyślił.
        Valkyona zastanowiło to co usłyszał. Albo dziewczyna jest bardzo lojalna albo po prostu nie lubi się skarżyć, nie mniej był jej za to wdzięczny. Miał świadomość, że niejedno mogłaby powiedzieć.
        - Dobra, weźmy się lepiej do roboty – mruknął jeszcze bardziej posępniejąc. - Masz te papiery? Musimy ustalić co tu się będzie działo pod moją nieobecność.
        - Tak, leżą tam. - Nevra wskazał na jedyny stół, który się tu znajdował i ruszył w jego stronę, skłaniając przyjaciela o tego samego.
        - Nevra, powiedz... Jakie relacje łączą ciebie i Eli? - mimo że to Valkyon chciał zakończyć rozmowę ta kwestia nie opuszczała jego głowy. Nie próbował się silić na obojętność, nie chciał udawać, że mu na niej nie zależy, tylko dlatego, że obawia się odsłonięcia. Wampir spojrzał na niego jakby rozumiał jego ból. Uśmiechnął się i założył ręce na piersi.
        - O to akurat nie musisz się martwić. - Mimo przyjaznego nastawienia spojrzenie miał ostre. - Ta dziewczyna jest ci całkowicie oddana i czuje się w tym bardziej zagubiona niż ty.
        Wojownik pokiwał głową, z każdą chwilą uświadamiając sobie błędy, które popełnił. Bez słowa podszedł do dokumentów i zaczął je przeglądać, starając się w pełni na tym skupić. Nevra z uśmiechem zrobił to samo, w reakcjach przyjaciela dostrzegając, że wreszcie podjął słuszną decyzję.

                                  ***

        Zanim skończyli pracę nastał wieczór. Postanowili, że Valkyon wyruszy z samego rana, oni w tym czasie skupią się na sytuacji tutaj. Podzielili strażników Nevry na cztery oddziały: jeden miał się skupić na przeczesywaniu okolicy, wraz z wybranymi członkami Obsydianu, drugi jeszcze dziś ruszał do miasta, w którym wykryto Gadonę, by wybadać panującą tam sytuację. Trzeci miał ponownie ruszyć do pierwotnej siedziby czarownicy w celu ustalenia pozostawionych sił i ewentualnych przeszkód. Ostatni pozostawał na terenie Kwatery wypatrując podejrzanych zachowań i wszelkich wtyczek, a także obcych chowańców. Wiedzieli, że to najbardziej skomplikowane zajęcie, postanowili więc wezwać również Ezarela i ustalili, że strażnicy Absyntu pomogą w przypadku ewentualnego przechwycenia zakodowanych wiadomości czy podejrzanych substancji. Wielu z nich udało się także na misje dyplomatyczne i informacyjne, zdano sobie bowiem sprawę, że Gadona stanowiła zagrożenie nie tylko dla samej straży, ale również dla mieszkańców okolicznych miast i wiosek. Obsydian i tu służył za ochronę.
Leiftan musiał udać się z obstawą, do sąsiedniego sojuszniczego kraju, Joma, by osobiście przekazać wieści o problemie. Wszyscy starali się jak tylko mogli by jak najlepiej się przygotować.
        Przed wyjazdem Valkyon chciał jeszcze zobaczyć się z Eli, ale wahał się. W jego głowie kłębiło się wiele myśli, nie był pewien czy powinien ją odwiedzać o tej porze ani czy go po prostu nie przepędzi.
        Wyprostował się i skierował i kierunku pokoi. Nie miał żadnego planu, ale dla musiał ją odwiedzić.
        Przed samym wejściem w korytarz zatrzymał się, a krew mu zamarzła, by zaraz zawrzeć. Elisma rozmawiała z Nano i wyraźnie nie była to zwykła rozmowa. Ręcę oparł o ścianę po bokach jej głowy, stał również stanowczo za blisko, a jego zamiary zostały przez strażnika łatwo odczytane.
        Nachylał się właśnie ku niechętnej dziewczynie, gdy pięść Valkyona wylądowała na jego szczęce. Upadł wyraźnie wstrząśnięty, trzymając się za twarz. Dowódca najchętniej by na tym nie poprzestał, ale przez zazdrość i złość przebijał się rozsądek mówiący, że powinien stąd odejść, zabierając ze sobą Eli. Ci, którzy mieli pilnować Nano, zbiegli się, ale nie słuchał ich tłumaczeń, uznając, że rozliczy się z nimi później. Chwycił dziewczynę za rękę i pociągnął w kierunku jej pokoju.
        - Valkyon, to nie tak... - zaczęła, wyraźnie próbując za nim nadążyć. - Chciał ze mną porozmawiać, odwrócił moją uwagę i...
        Drzwi do pokoju miała otwarte, zaciągnął kobietę więc do środka i zatrzasnął je. Pchnął lekko Eli na ścianę i ułożył dłonie tak jak wcześniej Nano. Patrzył groźnie w jej oczy, ale złagodniał widząc, że lekko się uśmiecha. Poczuł jej dotyk na swoim policzku, co pozwoliło mu się jeszcze trochę uspokoić. Opuścił głowę, wsunął rękę pod jej plecy i przyciągnął do siebie.


Elisma

        - Staję się przy tobie impulsywny – mruknął, a w jego głosie słyszała nutkę radości. Objęła go powoli, mimo że wciąż czuła lekki gniew z powodu jego wcześniejszego zachowania, a także rzeczy, których się dowiedziała, czuła jednak jak rozpuszcza się pod wpływem jego bliskości. Zaśmiała się do siebie i przylgnęła do niego ciałem.
        - Głupi jesteś i tyle – burknęła żartobliwie do jego klatki piersiowej. - Możesz się już przestać wygłupiać z tym swoim całym udawanym dystansem?
        Nie odpowiedział jej, ale miała przeczucie, że się zgodził.
        Rozluźnił delikatnie uścisk, jednak nie puścił dziewczyny całkowicie. Chwycił ją delikatnie za brodę i uniósł tak, by móc spojrzeć na jej twarz. Nachylił się chcąc przypieczętować tą niepisaną umowę, ale w tym momencie drzwi otworzyły się z rozmachem, trzaskając głośno o ścianę.
        - Dowódco, mam do przekazania wieści – powiedział strażnik z Obsydianu, wparowując do pokoju. Gdy ich zobaczył sprawiał wrażenie zawstydzonego, ale nie odpuszczał. - To bardzo ważne.
        - Co!? - warknął Valkyon wyraźnie niezadowolony i odsunął się od Eli, patrząc na nieproszonego gościa miażdżącym spojrzeniem.
        - Chyba będziemy zmuszeni zmienić plany. - Podwładny stracił jeszcze bardziej na pewności, ale wyprostował się. To co miał przekazać nie mogło czekać. - Gadona się zbliża... I nie jest sama. Wszyscy zostali zwołani do Wielkiej Sali.
        Valkyon jeszcze bardziej się skrzywił i zacisnął pięści.
        - Już idę – rzucił, po czym zwrócił się ponownie do Elismy. - Nie wychodź stąd, choćby nie wiem co się działo. Nie otwieraj nikomu i z nikim nie rozmawiaj, oni mają swoje sprytne sztuczki.
        - Jestem strażnikiem, mam obowiązek... - zaczęła, ale mężczyzna jej przerwał.
        - Młodsi stażem nie biorą w tym udziału, za duże ryzyko, że utracicie życie. Nie ruszaj się stąd – powtórzył i podszedł bliżej. - Nie rób nic głupiego.
        Pochylił się i złożył na jej ustach namiętny pocałunek. Pozwoliła się na chwilę ponieść, ale trwała ona zbyt krótko. Odsunął się i opuścił pokój, nie mówiąc nic więcej, a dziewczyna dostrzegła, ze było w tym wszystkim coś dziwnego.
        Nagle dotarło do niej co. Jej Opiekun się bał.
------------------------------------------------------------------

Wybaczcie, że tyle to trwało, miałam nieco inne plany do tego rozdziału, ale brak weny spowodował, że to co napisałam było dużo bardziej wymuszone niż to co Wam pokazuję.
Miało być więcej Elismy i Valkyona, jednak część poleciała i zostało to. Mam szczerą nadzieję, że nie zawiodłam Was za bardzo.