sobota, 6 stycznia 2018

Co sądzę o... Recenzja książki ,,Jak zaczyna się miłość"

        Normalnie nie piszę recenzji, ale tym razem postanowiłam zrobić wyjątek. Zapoznajcie się z moimi wrażeniami po zakończeniu książki pt: ,,Jak się zaczyna miłość" Julie Anne Long.

        Lubię czytać romanse, nawet jeżeli są trochę przesadzone czy przesłodzone, co tylko trochę obniża mój entuzjazm w zagłębianiu się w taką lekturę. Tym razem miałam jednak farta; w przerwie w pracy poszłam do biedronki i wypatrzyłam tam kiermasz taniej książki (no nie byłabym sobą jakbym tam chociaż nie zerknęła). Chwytam pierwszą lepszą, nie patrząc nawet na tytuł i czytam opis... Od razu wiadomo, że romans (ręka wiedziała co złapać ;) ). 
        On, francuski książe szlachcic, wypełniający misje dla korony Anglii w nadziei, że to pozwoli mu odzyskać majątek utracony w czasie rewolucji. Ranny na jednej z nich, zmuszony kurować się w swojej tymczasowej rezydencji. Porywczy, wredny, oschły i ogólnie menda.
        Ona, w tamtych czasach kobieta upadła (no zakochała się i przespała z facetem bez ślubu, nie do pomyślenia). Wyrzucona z domu i z pracy na wieść o jej ciąży, ukochany również się zawinął. Dzięki znajomym znajomym otrzymuje pracę jako gospodyni domu w.w. księcia.

        Historia niby banalna, taka luźna, prosta do czytania... Ale muszę powiedzieć, że lepiej napisanego romansu nie czytałam. Zabawny, działający na wyobraźnię, przyprawiający o przyjemne dreszcze, a jednocześnie bez zbędnej kwiecistości, rozmów ,,ą", ,,ę" itp. 
        Uprzedzam, ostrzegam, zachęcam (niepotrzebne skreślić): posiada sceny erotyczne i to tak napisane, że człowiek wszystko widzi w wyobraźni i nie rozpraszają go teksty typu: zabrał ją na wzgórzę namiętności, odsłonił przed sobą jej kobiecość, itp. Dla mnie romans idealny. Mam w niej kilka ulubionych tekstów, które spisuję sobie skrupulatnie do specjalnego zeszytu ;).

        Na tym koniec mojej wypowiedzi, jeszcze raz szczerze polecam i, jeżeli już macie ją za sobą, zapraszam do wypowiedzi ;).

Co sądzicie o takich notatkach? Pisać częściej czy raczej sobie odpuścić?


14 komentarzy:

  1. Uwielbiam romanse! Czy to w książkach czy na ekranie!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak jak ja :D. Książkę połykam w jeden dzień, a film mogę obejrzeć kilkanaście razy ^^.

      Usuń
  2. Jedyny chyba romans jaki przeczytałem to "Anna Karenina". Wyjątek zrobiłem ze względu na autora. Powieść świetna, ale na tym chyba zakończę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niewielu jest facetów, którzy lubią czytać romanse :). Jak bardzo przypadła mi ta książka do gustu tak muszę przyznać, że pewnie by się ,,brzydszej płci" tak mocno nie spodobała ;).

      Usuń
  3. Pisać, oczywiście że pisać :) A książkę w wolnej chwili chętnie przeczytam jeśli trafi w moje ręce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że trafi, warto ;)
      Dziękuję za odpowiedź ;).

      Usuń
  4. To zupełnie nie moja bajka. Czytam chyba wszystko, poza romansami wlasnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie trafiają one pod każdy gust ;). Aczkolwiek ten nie popada w zbędną romantyczność ;).

      Usuń
  5. A ja jakoś za romansami nie przepadam... Właściwie nigdy nie były w moim typie. Lubię za to bardzo książki psychologiczne! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz, ja wręcz odwrotnie :). Chociaż przyznam się bez bicia, że szybko odpuściłam sobie szukanie dobrej książki psychologicznej, może dlatego nigdy żadnej, pasującej do mojego gustu, nie znalazłam ;).

      Usuń
  6. Za romansami nie przepadam ale po tym jak opisałaś te książkę chyba się skusze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serio polecam :). Poza romansem czekają Cię jeszcze zabawne teksty i luźna lektura ;).

      Usuń
  7. Posiada sceny erotyczne, czyli nie jest to klasyczny romans. W dzisiejszych czasach chyba tak bardzo przyzwyczailiśmy się do nagości na ekranie, żeby chyba już słowo pisane potrafi szybciej zawstydzić albo wzbudzić oburzenie. Ciekawe!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze nie spotkałam się z romansem pisanym bez ,,finału" :).
      Słowo pisane działa na wyobraźnię, filmy pokazują to tak rzeczowo, że człowiek nie zastanawia się nad emocjami postaci czy jej przeżyciami. Poza tym książki opisują trochę więcej niż klasyczny film romantyczny ;).

      Usuń